
— Jestem profesorem tego uniwersytetu — odpowiedział Seldon równie głośno. — Mogę zobaczyć pańskie zezwolenie?
— Odmawiam. Nie ma pan prawa zadawać mi takich pytań ani żądać zezwolenia.
Młodzi mężczyźni otoczyli szczelniej mówcę.
— Jeśli nie ma pan zezwolenia, to radzę natychmiast opuścić teren uniwersytetu.
— A jeśli tego nie zrobię?
— No cóż, tak czy inaczej strażnicy uniwersyteccy są już w drodze. — Seldon odwrócił się w stronę tłumu. — Studenci — zawołał — w naszym miasteczku uniwersyteckim mamy prawo czuć się wolni, a i przemawiać możemy swobodnie, jednakże prawo to może zostać nam odebrane, jeśli pozwolimy obcym, którzy nie mają zezwolenia, by…
Seldon poczuł, że ktoś kładzie ciężką dłoń na jego ramieniu, i zadrżał. Odwrócił się i zobaczył, że to jeden z ludzi, których Finangelos nazwał obstawą.
— Zjeżdżaj stąd, i to szybko! — rzucił mężczyzna. Mimo że mówił z charakterystycznym akcentem, Hari nie potrafił od razu rozpoznać, skąd pochodzi.
— To i tak nic nie da — powiedział. — Strażnicy będą tu za chwilę.
— W takim razie — odezwał się Namarti, wykrzywiając usta — będą zamieszki. To nas nie przeraża.
— Nic takiego nie nastąpi — stwierdził Seldon. — To byłoby wam na rękę, ale nie będzie żadnych zamieszek. Odejdziecie stąd w spokoju. — Znów odwrócił się do studentów i strząsnął rękę młodzieńca ze swego ramienia. — Dopilnujemy tego, prawda?
— To profesor Seldon! — wrzasnął ktoś z tłumu. — Przyzwoity człowiek! Zostawcie go!
Helikończyk wyczuwał, że studenci mają mieszane uczucia. Wiedział, że niektórzy z nich chętnie wzięliby udział w bójce ze strażnikami uniwersyteckimi, ot tak, dla zasady. Z drugiej strony, musieli się tu znajdować tacy, którzy go lubili, a także inni, którzy wprawdzie go nie znali, ale z pewnością nie pragnęli być świadkami pobicia profesora uniwersytetu.
— Niech pan uważa, profesorze! — rozległ się krzyk jakiejś kobiety. Seldon westchnął i spojrzał na postawnego młodego człowieka, ku któremu zwrócił się twarzą. Nie wiedział, czy sobie z nim poradzi, czy wciąż ma dość dobry refleks, a muskuły wystarczająco krzepkie, choć nieraz popisywał się śmiałymi wyczynami.
