– Znają mój zapach – wyjaśnił.

– Byczo.

Ta krótka uwaga nie miała na celu pobudzenia jego poczucia humoru, a jednak rozciągnął wargi w uśmiechu.

– Uważam, że powinniśmy cofnąć się kawałek. Na imię mam Steve. Steve Rawlings. Uznałem, że chyba wiesz, kim jestem. Moja obecność wywołała w mieście sporo plotek.

– Od niedawna mieszkam w Eagle Falls. I nie włączyłam się w plotkarski krąg. Skinął głową.

– A więc nie wiedziałaś… Te wilki to moja sprawa. Moja praca. Z zawodu jestem etologiem. Badam i obserwuję takie zwierzęta a konkretnie to stado. Byłbym odpowiedzialny, gdyby komuś zrobiły krzywdę, i z pewnością nie pozwolę, by spotkało cię coś złego. Jasne? – Odczekał chwilę, aż Mary Ellen przetrawi tę informację, po czym mówił dalej: – Chcę, byś włożyła tę kurtkę z powodu zapachu. One mnie znają. Prawdę mówiąc, znam Białego Wilka od szczeniaka. Nie chcę cię oszukiwać. Stoimy na niepewnym gruncie. Wilki to nie psy, to dzikie zwierzęta. Niebezpiecznie jest im ufać, lecz myślę, że mamy duże szanse.

Wreszcie dotarł do niej. Ten piekielny facet był tak wysoki, że musiała zadrzeć głowę, by spojrzeć mu w oczy.

– Jeśli próbujesz dodać mi odwagi, to muszę stwierdzić, że zupełnie ci się nie udało. Za chwilę zacznę wymiotować.

– Nie. Jesteś zupełnie spokojna. Wcale się nie denerwujesz. Wiedziałem, że tak będzie. Kiedy zobaczyłem cię w barze, pomyślałem sobie: oto kobieta, która nie straci głowy w trudnej sytuacji. Nie, nie patrz na nie. Patrz na mnie. Spokojnie, świetnie sobie radzisz. Chociaż…

– Chociaż?

Przez chwilę nie mogła się skupić. Zawsze traciła głowę, przeżywając stresy, i teraz też tak się działo. Była tak przerażona, że nie mogła myśleć. Jak to możliwe, że na jej widok Steve odniósł tak całkowicie błędne wrażenie?

– Chociaż… – Rozbawienie błysnęło w jego oczach. – Z pewnością byłoby lepiej, gdybyś rozluźniła ten morderczy uchwyt i nie ściskała tak swoich kijków.



16 из 121