
Steve nie mówił o niczym prócz wilków. Mary Ellen zastanawiała się, czy wie, jak wiele przy okazji mówi o sobie.
Wyspa Royale, jak jej powiedział, leży niecałe pięćdziesiąt kilometrów od brzegu Jeziora Górnego. Od lat pięćdziesiątych była jednym z niewielu miejsc, gdzie objęto ochroną zagrożony gatunek szarego wilka. Jednak kilka lat temu zwierzęta zaczęły wymierać. Ich liczba spadła z pięćdziesięciu do jedenastu. Nikt nie był w stanie podać przyczyny. Wilki miały dość jedzenia zimy były łagodne i żadna choroba nie przyczyniła się do ich wymierania. Po prostu nie rozmnażały się. Przyczyną tego były problemy natury genetycznej. Trzy ocalałe stada za często krzyżowały się ze sobą. Jeśli wilki miały przeżyć, potrzebowały nowych genów.
– Dlatego dwa lata temu sprowadziłem Białego Wilka. Pochodzi z Alaski, gdzie wtedy pracowałem. Przewiozłem go wraz z najlepszą panienką i jeszcze dwoma samcami ze stada.
Zostawiłem je na wyspie. Radziły sobie świetnie. Łączyły się i rozmnażały i wszystko szło znakomicie aż do tej zimy. Normalnie lodowate wody Jeziora Górnego tworzyły niepokonaną barierę między wyspą a półwyspem. Ale pas wody zamarzał, gdy zima była tak ostra, jak w tym roku. Te głupie zwierzaki przeszły po lodzie. Wbiły sobie do łbów, że chcą zamieszkać po tej stronie. Ani śladu mózgu w tych ich tępych głowach.
Trudno było Mary Ellen myśleć o wilkach w kategoriach takich jak „głuptasy”, ale Steve wyraźnie nie miał z tym problemów.
– Nikt ich tu nie chce. Nikt nigdy nie lubił wilków. Każdy chętnie wysłucha o nich romantycznej historii, takiej jak z powieści Jacka Londona albo z filmów Walta Disneya ale kiedy znajdzie się w pobliżu któregoś z nich, natychmiast zmienia opinię. Ludzie zawsze bali się wilków, żadne prawo nigdy nie chroniło tych zwierząt przed polowaniem. Trzeba zabrać je z powrotem na wyspę, po części dlatego, że cały gatunek nie przetrwa bez świeżej krwi, a po części ze względu na fakt, że tutaj ich szansa na przeżycie jest raczej znikoma. Po to się tu zjawiłem, by przewieźć stado z powrotem na wyspę. Tyle że trafiłem na mały problem, którego się nie spodziewałem.
