David Leslie pilnował, by jego oddziały zajmowały najlepsze do obrony pozycje i ostatecznie zmusił Anglików, by wycofali się na wybrzeże, gdyż kończyły się im zapasy. Angielską armię prześladował głód i choroby. Liczba żołnierzy spadła do jedenastu tysięcy, podczas gdy Szkotów wciąż przybywało. Wkrótce było ich już dwadzieścia trzy tysiące. Cromwell wycofał się do Dunbar, by poszukać tam zaopatrzenia. Szkoci podążyli za nim, starając się zamknąć przeciwnika w pułapce.

Drugiego września opuścili wygodne pozycje na wzgórzach otaczających Dunbar i rozbili bezczelnie obóz na równinie, tuż pod bokiem Anglików. Zamierzali zaatakować rankiem, lecz Anglicy uderzyli pierwsi. Armia szkockich prezbiterian Karola II została osaczona na niemożliwym do obrony, płaskim terenie i sromotnie pobita. Czternaście tysięcy ludzi straciło tego dnia życie, a wśród nich James Leslie, pierwszy książę i piąty lord Glenkirk.

Jasmine Leslie witała powracających z kamienną twarzą. Pochowała męża nie uroniwszy łzy, choć osobiście dopilnowała, by jego ciało zostało troskliwie obmyte i ubrane w najlepszy strój. Złożono je w trumnie, otoczonej płonącymi świecami. Z wioski przybył prezbiteriański kapłan, wielebny pan Edie, by odprawić nad trumną długie, choć zaimprowizowane modły.

Gdy odszedł, Jasmine sprowadziła anglikańskiego pastora, który wiódł kiedyś w Glenkirk wygodne życie. Kiedy rodzinie narzucono Kowenant, został zmuszony do przejścia na emeryturę – dla bezpieczeństwa własnego i Lesliech. Teraz złożył Jamesa Leslie w elegancki, anglikański sposób do grobu, żegnając pięknymi słowami z modlitewnika króla Jakuba.

Jasmine zamknęła się na kilka dni w odosobnieniu.

– Chcę opłakiwać męża w samotności – powiedziała do syna. Pewnego dnia wybrała się jednak do BrocCairn, na spotkanie z siedemdziesięciosiedmioletnią matką.

– Teraz obie jesteśmy wdowami – powiedziała Velvet Gordon.

– Przyszłam się pożegnać – wyjaśniła Jasmine spokojnie. – Nie mogę mieszkać dłużej w Glenkirk. Może powrócę tu pewnego dnia, lecz teraz muszę wyjechać.



12 из 312