I to ona, wiedziona silnym poczuciem obowiązku, ocaliła zarówno Lesliech z Glenkirk, jak z Sithean po tym, gdy Szkoci ponieśli pod Solway Moss sromotną klęskę. Wszyscy dorośli mężczyźni z rodziny polegli w bitwie, lecz Janet, mimo iż stara, zebrała wokół siebie ich synów i córki i troszczyła się o nich, aż dorośli na tyle, by zająć należne im miejsce. Nauczyła też wnuki, jak zarządzać niewielkimi włościami i zaaranżowała dla wszystkich bardzo korzystne związki.

Niestety, z czasem wielu Lesliech przestało dbać o pomnażanie rodzinnego majątku. Zapomnieli o generalnej zasadzie, jaką kierowali się ich przodkowie i słono za to zapłacili. Ale ja nie zapomnę, przyrzekł sobie w duchu drugi książę i szósty lord Glenkirk. Nie zapomnę. Do diabła z królewskimi Stuartami i ich poplecznikami!

Tymczasem zawierucha coraz bardziej się wzmagała. Wiatr uderzał o szyby, które głośno dźwięczały. Książę osuszył kielich, nie przestając głaskać mruczącego rozkosznie kota. Nagle stworzenie otwarło oczy i spojrzało wprost na księcia. Patrick uśmiechnął się do zwierzaka, który ugniatał właśnie z zadowoleniem jego uda.

– Zostaniesz dziś na noc w zamku, Sułtanie – powiedział. – Na pewno znajdzie się tu dla ciebie jakaś mysz albo szczur, aby dostarczyć ci rozrywki. Co zaś się tyczy mnie – wstał, stawiając kota delikatnie na podłodze – pójdę się położyć, stary przyjacielu. Jeśli do rana wichura ucichnie, wybiorę się wcześnie na polowanie. Przydałoby się zaopatrzyć na zimę spiżarnie.

Kot otrzepał się, przysiadł na chwilę, by przyjrzeć się psom, po czym umył energicznie łapy i odszedł z godnością, znikając w cieniu.



20 из 312