
~ Tak, rzeczywiście się spóźniłam, ale musiałam załatwić sprawy, o których pan nie ma najmniejszego pojęcia. Doktorze Connell, czy pan w ogóle wie, co to znaczy praca? Stoi pan sobie na tym swoim jachcie za milion dolarów i się ranie czepia, a od poniedziałku zacznie pan zdzierać z ludzi skórę, narzekając z pewnością, jak strasznie pan haruje, podczas gdy ja całą tę pracę musiałam łączyć z tysiącem innych obowiązków. – Odetchnęła głęboko i poczuła, że musi kończyć tę przemowę, gdyż za chwilę wpadnie w histerię. – W każdym razie przepraszam. Zaraz przestanę pana drażnić swoim widokiem.
tymczasem i „Krokodylek” był dziś przeciwko niej. Gdy przekręciła kluczyk startera, silnik zakasłał i zgasł. Spróbowała jeszcze raz, z tym samym skutkiem.
Za jej plecami zapanowała złowieszcza cisza. Turyści czekali w napięciu. Nachyliła się i podniosła pokrywę silnika, a w tej samej chwili jak na komendę rozległy się gniewne komentarze.
– Co tam się dzieje?
– Straciliśmy już półgodziny…
– A mówiłam, lepiej zapłacić więcej, ale za to jechać z prawdziwym fachowcem…
Rose przygryzła wargi.
– Panie i panowie, zaraz wszystko będzie w porządku. Proszę jeszcze o chwilkę cierpliwości…
– W czym teraz problem?
To był głos Ryana Connella, który stał na pomoście i spoglądał w dół na „Krokodylka”.
– Na pewno styki… – mruknęła.
– A wie pani chociaż, gdzie ich szukać?
Spokojnie, nie zwracaj na niego uwagi, powtarzała sobie, oczyszczając śrubokrętem końce styków. Teraz potrzebowała ścierki, ale nie miała jej pod ręką, wzruszyła więc ramionami i przetarła metalowe końce rąbkiem koszulki.
– Pięknie! – usłyszała zgryźliwy komentarz. – To stąd ten pani elegancki strój.
Na pokładzie „Krokodylka” ucichły wszystkie głosy. Podróżni najwyraźniej wyczuwali nadciągającą burzę i z góry się na nią cieszyli. Tym razem jednak czekało ich rozczarowanie. Rose raz jeszcze udało się zapanować nad sobą; przekręciła kluczyk, silnik zaskoczył, ona zaś ruszyła w kierunku rufy, żeby zwolnić tylną cumę. Okazało się, że ktoś ją uprzedził. Doktor Connell poluzował linę i miękko wskoczył na pokład łodzi.
