
I nagłe zdała sobie sprawę z tego, że znalazła się na łasce i niełasce prawie nie znanego jej mężczyzny. Mógł zrobić z nią, co chciał. Wątpliwe, by ktokolwiek na przystani usłyszał krzyki dochodzące głęboko z wnętrza jachtu. Spojrzała na niego, a w jej oczach zamigotał strach.
– Pani O’Meara – powiedział miękko. – Chcę panią tylko doprowadzić do porządku i nakarmić. Gdyby tylko pani wiedziała, jak pani teraz wygląda… Natychmiast się czuje, że ktoś musi się panią zaopiekować.
– Bardzo pan łaskaw, ale sama najlepiej o siebie zadbam. Spod ręki rozzłoszczonej Rose prysnęła piana.
– W porządku. – Ryan Connell odskoczył o krok. – Dzisiaj jednak ja muszę się panią zająć. Jeśli na przyszłość zamierza pani ograniczyć lunch do paczki krakersów, to proszę nie robić tego pod oknami mojego jachtu. Trudno mi znieść widok głodującego stworzonka… Szczególnie tak uroczego jak pani.
– Doktorze Connell… – zaczęła podniesionym głosem Rose.
– Już mnie nie ma – przerwał jej. – Na drzwiach jest zasuwa, ale zapewniam, że nikt nie będzie pani niepokoił. Kolacja czeka, kiedy tylko będzie pani gotowa.
Ledwie za wychodzącym zamknęły się drzwi, Rose wyskoczyła z wanny i przekręciła zamek. Usłyszawszy metaliczny trzask, oparła się z ulgą o framugę. Była sama, a on nie mógł teraz wejść. Wprawdzie i ona nie mogła spokojnie pójść do domu, na razie jednak najważniejsze było to, że od doktora Ryana Connella oddziela ją zapora drzwi.
Popatrzyła na siebie. Szorty i mało reprezentacyjna koszulka były mokre i pokryte pianą. Owszem, może się opierać, krzyczeć, ale tylko po to, żeby przemoknięta i na pół brudna powlec się do smutnego domu. A tu czekała na nią wspaniała, odprężająca kąpiel, jakiej nigdy jeszcze w życiu nie zaznała. I… kolacja z doktorem Connellem.
Decyzja zapadła nagle. Doktor Ryan Connell stanął nie proszony na jej drodze, a ona ma prawo z tego skorzystać. Jest dostatecznie bogaty, żeby zaspokoić niewinny kaprys. Kolacja, oczywiście, nie, ale kąpiel? Chciała sobie dzisiaj pozwolić na kaprys, który na chwilę przesłoniłby wszystkie zmartwienia i kłopoty. Zdecydowanymi ruchami pozbyła się ubrania i weszła do wody.
