Napotkany mężczyzna zasięgnął wcześniej języka na temat dziennikarki i znał jej czułą strunę. Na dźwięk słów „opłacalna współpraca” oczy Goggo rozbłysły.


Tego wieczoru Gerd przeraziła się po raz pierwszy. Kiedy wyjrzała na dwór, zauważyła pod czereśnią mężczyznę wpatrującego się w jej okno.

Odległość była zbyt duża, a letni wieczór zbyt ciemny, by mogła się przyjrzeć intruzowi. Zaniepokoiła się nie na żarty, bo w tym miejscu zwykle było pusto. Lęk wypierał powoli z jej serca odwagę. Zaczęło się! pomyślała.

Starannie zamknęła drzwi i położyła się. Nie mogła jednak zasnąć. Leżała z otwartymi oczami zapatrzona w obrazy ze swej przeszłości, przed którą nie było ucieczki.


Następnego dnia przeżyła kolejny wstrząs. Poszła ze swą klasą do muzeum i tam właśnie poczuła ten sam dobrze znany jej strach. Krążyła z dzieciakami po salach wystawowych, a za sobą przez cały czas słyszała czyjeś kroki. Bała się jednak odwrócić i sprawdzić, kto za nią idzie.

A może to chora wyobraźnia, mania prześladowcza wywołana długimi latami ukrywania się?

Wieczorem poszła do Ellinor, żeby omówić wspólne plany urlopowe. Postanowiły razem pojechać na Islandię i Gerd ogromnie się na to cieszyła.

Wracała na górę w doskonałym humorze, myśląc jedynie o tym, co z sobą zabrać w podróż.

Nagle naszło ją nieprzyjemne uczucie, że jest obserwowana. Czy to jakiś cień, czy naprawdę dostrzegła jakiś ruch?

Zamarła na kilka sekund, po czym nie namyślając się wiele, zbiegła po schodach w dół i poprosiła Ellinor, by pozwoliła jej u siebie przenocować.


Arve wspaniałomyślnie zadeklarował się, że będzie popołudniami sprawdzał dokładnie cały dom, więc następnego wieczoru Gerd stała w oknie o wiele spokojniejsza. Co prawda była sama w budynku, bo Ellinor wyszła do znajomych, a Arve pobiegł na zebranie, ale nie bała się. Wiedziała, że wcześniej Arve sprawdził wszystkie kąty, każdy zakamarek, a wychodząc zamknął za sobą drzwi na klucz.



12 из 112