Goggo zorientowawszy się, że traci swą pozycję, zagadnęła pośpiesznie:

– Gerd, zamierzam napisać coś o wystawie prac twoich uczniów. Owszem, pamiętam, że już opublikowałam jeden artykuł, ale wiesz, rodzice uwielbiają takie tematy. Każdy chce zobaczyć w gazecie nazwisko swego dziecka. Potrzebowałabym paru informacji o tobie. Chciałabym ukazać kulisy wystawy, dowiedzieć się, jak udało ci się nakłonić leniwych i opornych uczniów, by stworzyli coś tak fenomenalnego, i tak dalej.

Gerd nie znała jeszcze wszystkich chwytów stosowanych przez dziennikarkę. Nie pojmowała, że ta, dotknięta do żywego, pragnie się zemścić. A pióro Goggo potrafiło być bezlitosne!

– Jak mi się udało osiągnąć taki rezultat? Domyślam się, o co ci chodzi – odpowiedziała spokojnie Gerd. – Pamiętam, co napisałaś poprzednio. Pozwól, że zacytuję: „Silny wpływ nauczyciela, jego gustu, wizji, a przy tym nazbyt gorliwa pomoc przy realizacji prac”. Cóż, to nieprawda!

Gerd odpędziła muchę z talerza z ciastem i ciągnęła dalej:

– Wszystkie dzieci posiadają wrodzone poczucie piękna i stylu, które szkoła, dom, społeczeństwo w nich zabijają. Gdybyś zadała sobie trud i uważniej obejrzała wystawę, zauważyłabyś, że każda praca jest inna, nie łączy ich żadne najmniejsze podobieństwo, które mogłoby wskazywać na udział nauczyciela. Starałam się podejść do każdego ucznia indywidualnie, odkryć w nim to, co stanowi o jego wyjątkowości, co jest jego najmocniejszą stroną. Cudownie nam się współpracowało.

– No proszę, jednym słowem mam szansę na wywiad?

– Właśnie ci go udzieliłam. To wszystko, co miałam do powiedzenia.

Jaka ta Gerd jest subtelna, pomyślał z podziwem Arve, który tymczasem wrócił do ogrodu. Powinna jednak mieć się na baczności, bo z Goggo nie ma żartów. Sam wiedział o tym najlepiej.



5 из 112