
Goggo popatrzyła na nią kwaśno i skonstatowała:
– Gerd Hansen, chodząca skromność. Ale jak mówi mądre przysłowie: „Cicha woda brzegi rwie”.
– Zdaje się, że uwielbiasz mącić, wtedy udaje ci się zawsze wyłowić coś dla siebie, prawda? – wtrąciła Ellinor, która przez dłuższą chwilę nie zabierała głosu.
Ågot Lien spojrzała na nią wzrokiem Meduzy.
Biedna Ellinor, nie grzeszy dobrym gustem, a poza tym przydałoby jej się zgubić tu i ówdzie parę kilogramów, pomyślał Arve. Z jakiego powodu tak strasznie nienawidzi Goggo?
Nie przyszło mu nawet do głowy, że przyczyną może być zazdrość. Zapewne wiedząc o tym, uległby panice, mimo że instynktownie unikał bliższych kontaktów z sąsiadką z parteru.
Gerd i Ellinor wzięły tacę z filiżankami i weszły do budynku, pozostawiając Arva sam na sam z dziennikarką.
– Niech się trochę pomęczy – uśmiechnęła się złośliwie Ellinor.
– Słusznie – przytaknęła jej Gerd. – Powiedz, dlaczego tej Goggo nikt nie lubi? Co prawda zaczynam to trochę rozumieć po zjadliwym artykule, jaki napisała na temat wystawy, ale… Dlaczego na przykład ty jej tak nie cierpisz?
– Z tego samego powodu. Tkwi w niej jad najgorszego gatunku. Moja biedna mama otrzymała w spadku tajemniczy przepis na powstrzymanie łysienia i porost włosów. W letnie noce zbierała skąpane w rosie zioła. Ta jej zielarska działalność nie była wcale niebezpieczna, sprzedawała mikstury tylko w gronie swych znajomych. Kobiety zwykle strasznie rozpaczają, kiedy zaczynają wypadać im włosy. Nawet nie wiem, czy ten środek pomagał. Goggo zdobyła go w jakiś sposób i napisała w gazecie obrzydliwy artykuł szkalujący moją matkę. Mama została oskarżona o znachorstwo. Tak bardzo wzięła sobie to do serca, że odwróciła się kompletnie od ludzi i przestała wychodzić z domu. Dobrze ci radzę, Gerd, trzymaj się z daleka od Goggo, bo ona teraz namierzyła ciebie.
– Mnie? A to z jakiego powodu?
Ellinor uśmiechnęła się ponuro.
