Pani Gunther, siwa jak gołąbek emerytka, która zarządzała wiekowym budynkiem z mieszkaniami na wynajem, spostrzegła Ashley i pospieszyła w jej kierunku.

– Ashley, nie uwierzysz, co się stało. Jakąś godzinę temu pękła główna rura doprowadzająca wodę. Spustoszenie jest ogromne. Z tego, co mi powiedziano, zlikwidowanie szkody potrwa około tygodnia. Pod eskortą strażaków możesz wejść do budynku, żeby zabrać wszystko, co tylko się da. Do czasu aż awaria zostanie usunięta, musimy sobie znaleźć jakieś schronienie.

Jeff przyglądał się Ashley, której krew odpłynęła z twarzy. Wiadomość zdruzgotała ją – patrzyła przed siebie otępiałym wzrokiem, drżąc jak osika. A może był to jedynie efekt wysokiej gorączki.

– Nie mam gdzie się podziać – wyszeptała. Starsza pani poklepała ją po ramieniu.

– Jestem w identycznej sytuacji, moja droga. Nie przejmuj – się. Organizują dla nas przytułek. Znajdzie się tam miejsce dla was wszystkich.

Maggie, brzdąc z czarnymi loczkami oraz uśmiechem zdradzającym zbytnią ufność, spojrzała na matkę.

– Co to jest przytułek, mamusiu? Czy mają tam prawdziwe kotki?

– Nie wiem, kochanie.

Ashley poprawiła sobie małą na ręku, gdyż zaczęła jej ciążyć, i spojrzała na zalany budynek.

– Muszę zabrać książki i notatki. Ubrania dla nas, no i trochę zabawek.

– Będą cię eskortować strażacy – powiedziała starsza pani. – Ja tymczasem popilnuję Maggie.

Ashley przypomniała sobie raptem o Jeffie. Odwróciła się do niego, mrużąc oczy.

– Och, panie Ritter. Dziękuję panu za podwiezienie nas. Muszę wyjąć swoje rzeczy z bagażnika.

Podeszła do samochodu i poczekała, aż Jeff otworzy bagażnik. Zarzuciła torbę na ramię i aż się zatoczyła.

– Czy jest pani pewna, że pani sobie jakoś poradzi?

Pytanie to zaskoczyło ich oboje. Jeff zadał je bez zastanowienia. Powtarzał sobie, że to nie jego sprawa. Zresztą, zajmą sienią w przytułku. Przeniósł wzrok na dziewczynkę ubraną od stóp do głów na różowo. Nie by) wcale taki pewien, czy małej będzie dobrze w przytułku.



10 из 181