
– Jeff, wiem, że jesteś zajęty, ale dzwoni do ciebie jakaś pani z przytułku w centrum miasta. Chodzi o panią Churchill i jej córkę. Nie wiedziałam… – jego asystentka, skądinąd bardzo rezolutna osóbka, robiła teraz wrażenie nieco zdeprymowanej. – Czy to twoja przyjaciółka? Czy powinnam była sama przyjąć wiadomość?
Jeff miał nerwy napięte jak struny.
– Przełącz do mnie telefon – polecił Brendzie.
W słuchawce zapadła na moment cisza, a po chwili odezwał się znowu głos Brendy, która powiedziała uprzejmie:
– Pan Ritter przy telefonie.
– Jeff Ritter. Czym mogę pani służyć?
– Och, dzień dobry, panie Ritter. Jestem Julie, pracuję jako wolontariuszka w przytułku. Chodzi o Ashley i Maggie Churchill, które są u nas. Kłopot w tym, że Ashley jest bardzo chora, odmawia jednak pójścia do szpitala. To co prawda tylko grypa, ale nie mamy warunków, żeby ją tu pielęgnować. Znaleźliśmy pana wizytówkę w kieszeni jej kurtki. Pomyślałam sobie, że może jest pan zaprzyjaźniony z tą rodziną.
Jeff wiedział, do czego zmierza kobieta. Chciała go prosić, by zajął się chorą. Przypomniał sobie, że Ashley Churchill odmówiła, gdy zaproponował jej opłacenie hotelu. Przypomniał sobie również zrozpaczony wzrok, gdy zobaczyła swój dom w stanie ruiny. Była chora, miała małe dziecko i nie miała gdzie się podziać.
To nie jego problem, zganił się znowu w myślach. Nigdy się zbytnio w nic nie angażował. Według jego byłej żony, był litościwy niczym diabeł i miał serce z kamienia. Jedyną sensowną odpowiedzią na prośbę wolontariuszki z przytułku było stwierdzenie, że nie ma nic wspólnego z pannami Churchill. Ale zamiast tego powiedział:
– Owszem, jestem z nimi zaprzyjaźniony. Zaraz po nie przyjadę. Mogą się zatrzymać u mnie.
Rozdział 2
Ashley nie przypomina sobie, kiedy ostatnio czuła się tak podle. Miała rozstrój żołądka, huczało jej w głowie i była kompletnie rozbita, a do tego wszystkiego znalazła się w życiowym dołku. Rano straciła pracę i dom, a teraz wyrzucono ją z córką z przytułku.
