
— Najpierw najważniejsze — oświadczył pan Dunworthy. — Musimy znaleźć Nedowi miejsce, żeby odpoczął i bez przeszkód wyleczył się z dyschronii.
— Lady Schrapnell… — przypomniałem.
— Właśnie — przytaknął pan Dunworthy. — To nie może być nigdzie w tym stuleciu. Ani w dwudziestym wieku. Jakieś spokojne, odległe miejsce, może wiejski dom nad rzeką. Nad Tamizą.
— Chyba pan nie myśli o… — zaczął Finch.
— On musi natychmiast zniknąć — uciął pan Dunworthy. — Zanim lady Schrapnell się dowie.
— Och! — wykrzyknął Finch. — Tak, rozumiem. Ale pan Henry nie jest w stanie…
Pan Dunworthy uciszył go niecierpliwym gestem.
— Ned — zwrócił się do mnie — chciałbyś się przenieść do epoki wiktoriańskiej?
Epoka wiktoriańska. Długie, senne popołudnia wiosłowania po Tamizie i gra w krokieta na szmaragdowych trawnikach z dziewczętami w bieli, powiewne sukienki i wstążki trzepoczące we włosach. A później herbata pod wierzbą, podawana w filiżankach z delikatnej sevrskiej porcelany przez uniżonych kamerdynerów, gotowych na każde skinienie, i te same dziewczęta czytają głośno z cienkiego tomiku poezji, a łagodny wietrzyk unosi ich głosy jak płatki kwiatów.
— Pośród złotego popołudnia, tam gdzie Dzieciństwa sny związane, pod Pamięci wstążeczkę…
Finch potrząsnął głową.
— To chyba nie najlepszy pomysł, panie Dunworthy.
— Nonsens — odparł pan Dunworthy. — Proszę go posłuchać. Świetnie się dostosuje.
ROZDZIAŁ TRZECI
…kiedy wyeliminujesz rzeczy niemożliwe, to, co pozostanie, chociaż nieprawdopodobne, musi być prawdą
Łatwe zadanie — Anioły, archanioły, cherubiny, moce, trony, dominia i inne — Senność — Szkolenie z wiktoriańskiej historii i obyczajów — Bagaż — Pouczająca historia chorążego Kleppermana — Więcej bagażu — Trudności w rozróżnianiu dźwięków — Widelce do ryb — Syreny, sylfidy, nimfy, driady i inne — Przybysz — Pies nie jest najlepszym przyjacielem człowieka — Drugi przybysz — Nagły odjazd
