
— Uważa pan, że to dobry pomysł? — powątpiewał Finch. — On już cierpi na zaawansowaną dyschronię. Czy ten wielki skok…?
— Niekoniecznie — odparł pan Dunworthy. — A po wypełnieniu zadania może zostać tak długo, dopóki nie wydobrzeje. Słyszał pan, co on mówił, to idealne miejsce na wakacje.
— Ale myśli pan, że w tym stanie on jest zdolny do… — nie ustępował Finch.
— Zadanie jest bardzo łatwe — oświadczył pan Dunworthy. — Nawet dziecko sobie poradzi. Najważniejsze, żeby to załatwić, zanim wróci lady Schrapnell, a Ned jest jedynym historykiem w Londynie, który nie biega po średniowieczu szukając mizerykordii. Proszę go zabrać do sieci, a potem zadzwonić do Służby Czasowej i ściągnąć tutaj Chiswicka.
Telefon zabrzęczał i Finch odebrał, a potem słuchał przez dłuższy czas.
— Nie, on był w Królewskiej Klinice — powiedział wreszcie — ale Postanowili przeprowadzić TWR, więc musieli go przewieźć do Świętego Tomasza. Tak, przy Lambeth Palace Road. — Słuchał jeszcze Przez chwilę, trzymając słuchawkę w pewnej odległości od ucha. — Nie, tym razem jestem pewien.
Odłożył słuchawkę.
— To była lady Schrapnell — powiedział niepotrzebnie. — Boję się, że ona niedługo wróci.
— Co to jest TWR? — zapytał pan Dunworthy.
— Wymyśliłem to. Lepiej niech pan Henry już pójdzie do sieci na szkolenie.
Finch zaprowadził mnie do laboratorium, za co byłem mu wdzięczny, zwłaszcza iż zdawało mi się, że idziemy w zupełnie złym kierunku, chociaż kiedy doszliśmy na miejsce, drzwi wyglądały tak samo, podobnie jak grupa pikietujących z TOKC przed drzwiami.
