
Trzymali elektryczne plakaty, które głosiły: CZEGO BRAKUJE TEJ, KTÓRĄ MAMY?, COVENTRY DLA COVENTRY i KATEDRA JEST NASZA! Jeden podał mi ulotkę, zaczynającą się od słów: „Odbudowa katedry z Coventry będzie kosztowała pięćdziesiąt miliardów funtów. Za tę sumę można nie tylko odkupić i odrestaurować obecną katedrę w Coventry, ale również zbudować na jej miejscu nowe, duże centrum handlowe”.
Finch wyjął mi ulotkę z ręki, oddał ją pikietującemu i otworzył drzwi.
Sieć wyglądała tak samo również w środku, chociaż nie rozpoznałem pulchnej młodej kobiety przy konsoli. Kobieta miała na sobie biały laboratoryjny fartuch, a aureola krótko przyciętych blond włosów upodabniała ją do cherubina.
Finch zamknął drzwi za nami, a ona odwróciła się gwałtownie.
— Czego tu chcecie? — syknęła. Chyba raczej archanioł niż cherubin.
— Musimy zorganizować przeskok — wyjaśnił Finch. — Do wiktoriańskiej Anglii.
— Wykluczone — warknęła.
Zdecydowanie archanioł. Taki sam, jaki wyrzucił Adama i Ewę z raju.
— Pan Dunworthy zatwierdził ten przeskok, panno…
— Warder — burknęła.
— Panno Warder. To priorytetowy skok — oświadczył Finch.
— Wszystkie są priorytetowe. Lady Schrapnell innych nie zatwierdza. — Chwyciła podkładkę i zamachnęła się nią jak ognistym mieczem. — Dziewiętnaście przeskoków, czternaście wymaga mundurów COP i WVS z 1940 roku, których wydział garderobiany już zupełnie nie ma, i wszystkie namiary. Jestem już trzy godziny spóźniona ze stykiem, a kto wie, ile jeszcze priorytetowych skoków zażyczy sobie lady Schrapnell przed końcem dnia. — Trzasnęła podkładką o pulpit. — Nie mam na to czasu. Wiktoriańska Anglia! Niech pan powie panu Dunworthy’emu, że to absolutnie wykluczone.
Odwróciła się z powrotem do konsoli i zaczęła stukać w klawisze. Niezrażony Finch spróbował innej taktyki.
— Gdzie jest pan Chaudhuri?
