
— To wykluczone — powtarzała. — Mam na głowie cztery namiary, osiem styków i muszę wymienić kostium, który pańska historyczka zmoczyła i zniszczyła. — Gniewnie przerzuciła kartki przypięte do podkładki. — Najszybciej mogę pana wcisnąć na piątek, siódmego, o wpół do czwartej.
— Siódmego? — zachłysnął się Finch. — To w przyszłym tygodniu!
— Musimy to załatwić dzisiaj — oświadczył pan Dunworthy.
— Dzisiaj? — powtórzyła techniczka, unosząc podkładkę niczym broń. — Dzisiaj?
Serafiny. „Pełne oczu dokoła i wewnątrz, i ognia, a z tego ognia wychodzi błyskawica”.
— To nie będzie wymagało obliczenia nowych koordynatów czasowych — powiedział pan Dunworthy. — Użyjemy tych samych, na których przeszła Kindle. I możemy wykorzystać skok zlokalizowany w Muchings End. — Rozejrzał się po laboratorium. — Gdzie jest technik obsługujący Garderobę?
— W1932 — odparła. — Szkicuje szaty chórzystów. Priorytetowy skok na polecenie lady Schrapnell, żeby sprawdzić, czy komże były lniane, czy bawełniane. Co znaczy, że to ja zarządzam Garderobą. I siecią. I wszystkim tutaj. — Przerzuciła kartki z powrotem do pierwotnego położenia i odłożyła podkładkę na konsolę. — Cały ten pomysł to bzdura. Nawet gdybym jakoś was wcisnęła, on nie może skakać w takim stanie, a poza tym musi przejść szkolenie z wiktoriańskiej historii i obyczajów.
— Ned nie wybiera się na herbatkę z królową — zaprotestował pan Dunworthy. — Jego zadanie będzie wymagało co najwyżej ograniczonego kontaktu ze współczesnymi. Do tego nie potrzebuje kursu wiktorianów.
Serafinica sięgnęła po podkładkę. Finch wykonał unik.
— On ma dwudziesty wiek — stwierdziła techniczka. — Czyli wykracza poza swoją dziedzinę. Nie mogę zatwierdzić jego przeskoku bez przeszkolenia.
— Doskonałe — powiedział pan Dunworthy. Odwrócił się do mnie.
— Darwin, Disraeli, kwestia indyjska,.Alicja w Krainie Czarów”, Mała Neli, Turner, Tennyson, „Trzech panów w łódce”, krynoliny, krokiet…
