— Natychmiast, proszę pana — powiedział Finch i podszedł do mnie. Wetknął mi hipnofon w ucho. — Podprogowe taśmy, proszę pana.

Zacząłem podwijać rękaw do zastrzyku hipnotycznego.

— Narkotyki w pańskim stanie to chyba nie najlepszy pomysł — stwierdził Finch. — Będzie pan musiał ich wysłuchać przy normalnej szybkości.

— Finch — rzucił pan Dunworthy, podchodząc do nas. — Gdzie jest Kindle?

— Odesłał ją pan do jej pokoju, proszę pana — odparł Finch. Dotknął hipnofonu.

— Królowa Wiktoria rządziła Anglią od 1837 do 1901 roku — powiedział głos w moim uchu.

— Niech pan pójdzie i zapytają, jaki miała poślizg przy przeskoku — polecił pan Dunworthy. — Tym, gdzie…

— …przyniosła Anglii pokój i niespotykany dobrobyt.

— Tak — mówił pan Dunworthy. — I proszę sprawdzić, jak duży poślizg był przy innych…

— …zapamiętane jako stateczne, przyzwoite społeczeństwo…

— …i zadzwoni do świętego Tomasza. Niech pan im powie, żeby pod żadnym pozorem nie wypuszczali lady Schrapnell.

— Tak, proszę pana — powiedział Finch i wyszedł.

— Więc Lizzie Bittner dalej mieszka w Coventry? — zagadnął pan Dunworthy.

— Tak — potwierdziłem. — Przeprowadziła się z Salisbury po śmierci męża. — Potem, ponieważ chyba oczekiwał czegoś więcej, dodałem: — Opowiedziała mi wszystko o nowej katedrze i jak biskup Bittner próbował ją ocalić. Wznowił moralitetowe przedstawienia, żeby przyciągnąć publiczność, i wystawiał wojenne pamiątki w ruinach. Pani Bittner oprowadziła mnie po miejscu, gdzie dawniej były ruiny i nowa katedra. Wie pan, teraz tam jest centrum handlowe.

— Tak — przyznał. — Zawsze uważałem, że lepiej tam pasuje centrum handlowe niż katedra. Architektura połowy dwudziestego wieku była prawie równie okropna jak wiktoriańska. Ale to był miły gest. Bitty’emu się podobała. Początkowo sprzedano ją Kościołowi Przyszłego Życia czy tak jakoś, prawda? Pewnie pan sprawdził, czy oni tego nie mają?



46 из 539