Przytaknąłem, a potem on widocznie wyszedł, chociaż tego nie pamiętam. W jednym uchu coś mi zawyło jak syrena odwołująca nalot, a w drugim taśma opowiadała o służebnej roli kobiety wiktoriańskiej.

— Kobiety miały niewielką lub żadną władzę w wiktoriańskim społeczeństwie — mówił głos.

Oprócz królowej Wiktorii, pomyślałem i zobaczyłem, że panna Warder zbliża się do mnie z mokrą szmatką. Wytarła mi z grubsza twarz i ręce, a potem posmarowała mi górną wargę jakąś białą maścią.

— Kobieta wiktoriańska spełniała funkcję pielęgniarki i towarzyszki życia — mówił głos — odgrywała rolę „anioła domowego ogniska”.

— Niech pan nie dotyka ust — nakazała panna Warder, zdejmując z szyi taśmę krawiecką. — Włosy muszą tak zostać. Nie wystarczy czasu na farbę. — Opasała mi głowę taśmą. — Przedziałek pośrodku. Mówiłam, niech pan nie dotyka ust.

— Kobiety uważano za zbyt nerwowe na naukę — ciągnął głos. — Ich edukacja ograniczała się do lekcji muzyki, rysunku i dobrych manier.

— Cała ta sprawa jest śmieszna. — Opasała mi szyję taśmą. — Nie powinnam w ogóle przyjeżdżać do Oksfordu. Cambridge ma bardzo dobry wydział kostiumologii. Mogłam teraz projektować kostiumy do „Poskromienia złośnicy”, zamiast pracować za trzy osoby jednocześnie.

Wsunąłem palec pomiędzy taśmę a moje jabłko Adama, żeby uchronić się przed uduszeniem.

— Wiktoriańskie kobiety były słodkie, ciche i uległe.

— Wie pan, czyja to wina? — fuknęła i strzeliła taśmą krawiecką, którą ściągnęła z mojej szyi. — Lady Schrapnell. Dlaczego w ogóle ona chce odbudować katedrę z Coventry? Nawet nie jest Angielką. To Amerykanka! Tylko dlatego, że wyszła za para, nie ma prawa przyjeżdżać do naszego kraju i odbudowywać naszych kościołów. Nawet nie byli długo małżeństwem.

Szarpnęła moje ramię do góry i wepchnęła mi taśmę pod pachę.



47 из 539