Zignorowałam windę, która w pełni zasługuje na to, by ją ignorować, i skorzystałam ze schodów. Z prawdziwą ulgą otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Byłam w prawdziwie pieskim humorze i miałam po temu konkretne powody. Sytuacja finansowa inwestorów zrobiła na mnie przygnębiające wrażenie, lecz na tym nie koniec sprawy. Wielu z nich zdecydowało się na zakup akcji z tych samych powodów co ja: ponieważ chcieli przyczynić się do zatrzymania rozwoju choroby u jakiejś ukochanej osoby. W mojej sytuacji było już na to za późno, ale wiedziałam, że kupując te akcje niejako ku pamięci Patricka, na swój sposób próbowałam zaleczyć dziurę we własnym sercu, pewnie znacznie większą niż ta, wskutek której umarł mój synek.

Umeblowanie dostałam z Ridgewood w New Jersey, gdzie mieszkałam z rodzicami. Ponieważ jestem jedynaczką, po ich przeprowadzce do Boca Raton mogłam w dobrach materialnych przebierać jak w ulęgałkach. Zmieniłam obicie kanapy na ciemnoniebieskie, żeby pasowała do perskiego dywanu, który kupiłam na jakiejś wyprzedaży garażowej. Stoliki, lampy i fotel bujany pamiętałam z czasów, gdy byłam najmniejszą, ale najszybszą zawodniczką w uniwersyteckiej drużynie koszykówki w akademii pod wezwaniem Niepokalanego Serca.

Na ścianie w mojej sypialni wisi fotografia drużyny. Piłkę do kosza też mam w sypialni. Patrzę czasem na to zdjęcie i widzę, że pod wieloma względami jestem taka sama jak wtedy. Mam takie same krótkie włosy i te same, odziedziczone po ojcu, niebieskie oczy. Nigdy się nie wyciągnęłam w górę, choć matka twierdziła, że z pewnością kiedyś urosnę. Miałam wtedy jakieś metr sześćdziesiąt i tak już zostało. Niestety, zgubiłam gdzieś zwycięski uśmiech, w każdym razie nie bywa on już taki jak na zdjęciu zrobionym w czasach, gdy sądziłam, że świat stoi przede mną otworem. Może to efekt pisywania do kącika porad w dodatku niedzielnym. Stale mam styczność z prawdziwymi ludźmi, obarczonymi jak najbardziej rzeczywistymi problemami finansowymi.



11 из 253