Wypiła niewiele, zwiotczała i zamknęła oczy, jakby ten krótki wysiłek całkowicie ją wyczerpał. Dopiero wtedy zrobiło mi się jej naprawdę żal. Była skrzywdzona i załamana. W niczym nie przypominała znakomicie ubranej i uczesanej Lynn, którą spotkałam w Boca Raton. Ta kobieta potrzebowała pomocy, żeby wypić kilka łyków wody.

Opuściłam ją na poduszkę. Po policzkach Lynn spłynęły łzy.

– Carley – odezwała się zmęczonym głosem. – Straciłam wszystko. Mój mąż nie żyje. Poproszono mnie o rezygnację z funkcji reprezentacyjnych. Przedstawiałam Nicka wielu znanym ludziom biznesu, a większość z nich zainwestowała w jego spółkę ciężkie pieniądze. To samo w klubie w Southhampton. Ludzie, którzy od lat nazywali się moimi przyjaciółmi, są na mnie wściekli, bo za moim pośrednictwem poznali Nicka – i stracili mnóstwo pieniędzy.

Przypomniało mi się, jak Sam powiedział, że Spencer potrafiłby diabłu sprzedać święconą wodę.

– Prawnicy wytoczą mi sprawę w imieniu akcjonariuszy. – Lynn mówiła coraz szybciej, gwałtowniej. Położyła mi rękę na ramieniu i natychmiast ją cofnęła. Zagryzła wargi. Najwyraźniej zabolała ją poparzona dłoń. – Mam trochę pieniędzy na moim własnym koncie w banku – powiedziała – i nic więcej. Wkrótce zostanę bez dachu nad głową. Straciłam pracę. Carley, potrzebuję twojej pomocy.

Jak mogłam jej pomóc? Nadal także nie wiedziałam, co powiedzieć, więc tylko na nią patrzyłam.

– Jeżeli Nick rzeczywiście zdefraudował pieniądze firmy, pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ludzie uwierzą, iż ja także padłam jego ofiarą. Carley, ludzie przebąkują, że należy mnie postawić w stan oskarżenia! Proszę, nie dopuść do tego. Wszyscy cię szanują, posłuchają cię. Wytłumacz im, że jeśli doszło do oszustwa, ja nie brałam w nim udziału.



16 из 253