Podziękował, że zgodziłam się z nim zobaczyć tak niespodziewanie, a zaraz potem przeszedł do rzeczy.

– Była pani na poniedziałkowym spotkaniu akcjonariuszy Gen-stone – oznajmił.

Ponieważ brzmiało to jak stwierdzenie, a nie pytanie, tylko kiwnęłam głową.

– O ile nam wiadomo, wiele osób biorących udział w tym zgromadzeniu wyrażało swoje negatywne emocje wobec zarządu, a jeden z mężczyzn zareagował wyjątkowo gwałtownie na wystąpienie pani Lynn Spencer.

– To prawda. – Byłam przekonana, że w następnym zdaniu nawiąże do tego, iż jestem jej przybraną siostrą. Pomyliłam się.

– Siedziała pani w sektorze zarezerwowanym dla mediów, na samym brzegu, widziała więc pani z bliska mężczyznę, który krzyczał na panią Spencer.

– Zgadza się.

– Po spotkaniu rozmawiała pani z wieloma zawiedzionymi akcjonariuszami i zapisywała ich nazwiska.

– Tak było.

– Czy rozmawiała pani także z mężczyzną, który wskutek zainwestowania w akcje Gen-stone będzie musiał sprzedać dom?

– Nie.

– Ma pani nazwiska udziałowców, z którymi pani rozmawiała?

– Mam. – Czułam, że Jason Knowles na coś czeka. – Pewnie pan wie, że co tydzień udzielam porad w jednym z czasopism. Moje odpowiedzi skierowane są do odbiorcy nie do końca zorientowanego w rynku finansowym. Na spotkaniu akcjonariuszy Gen-stone przyszło mi do głowy, że powinnam napisać obszerniejszy artykuł ilustrujący przyczyny upadku spółki Gen-stone, ponieważ zniszczyła przyszłość tylu drobnych inwestorów.

– Wiem. Dlatego tutaj jestem. Chcielibyśmy uzyskać nazwiska osób, z którymi pani rozmawiała.

Patrzyłam na niego tępym wzrokiem. W zasadzie jego prośba wydawała się całkowicie zrozumiała, ale chyba obudziła się we mnie instynktowna niechęć do odsłaniania źródeł informacji, właściwa każdemu dziennikarzowi.

Jason Knowles jakby czytał w moich myślach.

– Na pewno rozumie pani powody, dla których prosimy panią o pomoc. Pani siostra, Lynn Spencer…



29 из 253