
– Rozumiem.
– Jak się czuje pani siostra?
Miałam nadzieję, że ten wyjątkowo spostrzegawczy człowiek nie zwrócił uwagi na odrobinę zbyt długą chwilę mojego milczenia.
– Widział pan wywiad – odrzekłam. – Lynn jest obolała i oszołomiona wypadkami. Powiedziała mi, że nie miała pojęcia o jakichkolwiek nielegalnych poczynaniach męża. Przysięga na wszystko, że z tego, co jej wiadomo, był całkowicie przekonany o cudownych właściwościach szczepionki.
– Czy jej zdaniem do katastrofy samolotu doprowadzono celowo? – spytał Jason Knowles znienacka.
– Ona nie wie. – A potem, zupełnie jak echo Lynn, powtórzyłam jej słowa, zastanawiając się jednocześnie, czy brzmią przekonująco i czy wyglądam na przekonaną: – Chce koniecznie poznać prawdę.
6
Następnego ranka przed jedenastą wjechałam na parking dla gości Gen-stone w Pleasantville w stanie Nowy Jork. Pleasantville to sympatyczne miasteczko w Westchester, które zostało umieszczone na mapie przed wielu laty, gdy „Reader’s Digest” ulokowało tutaj swoją redakcję wydań międzynarodowych.
Gen-stone znajduje się jakiś kilometr od siedziby „Reader’s Digest”.
Znów mieliśmy piękny kwietniowy dzień. Kiedy szłam ścieżką do wejścia do budynku, przypomniał mi się fragment jakiegoś wiersza, który uwielbiałam jako dziecko. „Och, gdyby tak być w Anglii teraz, gdy wrócił tam kwiecień!”. Nazwisko sławnego poety wypadło mi z głowy. Było bardzo prawdopodobne, że odkryję je na przykład w środku nocy.
Przed głównym wejściem stał strażnik. Mało tego, musiałam jeszcze wcisnąć guzik domofonu i przedstawić się, zanim recepcjonistka mnie wpuściła.
Przyjechałam kwadrans wcześniej i bardzo dobrze. Lepiej się rozejrzeć i złapać oddech przed spotkaniem, zamiast spóźniać się, biec w pośpiechu i przepraszać. Powiedziałam recepcjonistce, że czekam na kolegów, i spokojnie usiadłam.
