
Pierwszy to oczywiście chęć spotkania się z przyjaciółką, bo zawsze miło nam się razem gawędzi. Drugi natomiast to fakt, że chciałam ją wypytać na temat Gen-stone i posłuchać, co mają na ten temat do powiedzenia ludzie z branży farmaceutycznej.
U Neary’ego było jak zwykle tłoczno. Ta knajpka stała się dla wielu ludzi domem z dala od domu. Nigdy nie wiadomo, jaka sława czy polityk usiądzie akurat przy narożnym stoliku.
Jimmy Neary podszedł do nas na chwilę. Gwen popijała czerwone wino, a ja opowiedziałam mu o nowej pracy.
Słuchał mnie uważnie. Kiedy skończyłam, powiedział:
– Nick Spencer zaglądał tu czasem. Wyglądał na równego gościa. No cóż, nigdy nie wiadomo. – Ruchem głowy wskazał dwóch mężczyzn stojących przy barze. – Tamci też utopili pieniądze w Gen-stone, a skądinąd wiem, że nie mogą sobie na taką stratę pozwolić. Obaj mają dzieciaki w college’u.
Gwen zamówiła okonia. Ja natomiast poprosiłam o swoje ulubione danko na pocieszenie: stek a la kanapka i frytki. Wróciłyśmy do rozmowy.
– Dzisiaj ja stawiam – oznajmiłam. – Muszę cię wyeksploatować umysłowo. Powiedz mi, jakim cudem Nick zyskał takie uznanie, jeżeli jego szczepionka była jednym wielkim oszustwem.
Gwen leciutko wzruszyła ramionami. Jako doskonały prawnik nigdy nie odpowiadała na pytanie wprost.
– Carley, odkrycia w branży farmaceutycznej zdarzają się praktycznie dzień w dzień. Porównajmy to z rozwojem transportu. Aż do dziewiętnastego wieku ludzie przemieszczali się dzięki koniom.
