
– Na przykład odkrycie DNA?
– Właśnie. Nie zapomnij, że to odkrycie odegrało co najmniej podwójną rolę: DNA zrewolucjonizowało nie tylko medycynę, pozwalając na przewidywanie chorób dziedzicznych, ale także system prawny.
Pomyślałam o więźniach, którzy uniknęli kary śmierci, ponieważ ich DNA dowiodło, że nie popełnili zarzucanej zbrodni. Gwen jeszcze nie skończyła.
– Czytałaś na pewno różne powieści, w których porwane dziecko wraca do domu po trzydziestu latach, staje w drzwiach i mówi: „To ja, mamusiu”. Dzisiaj już nie ma znaczenia, czy ktoś jest mniej więcej podobny do kogoś z rodziny. Testy DNA rozstrzygają wszelkie wątpliwości.
Dostałyśmy zamówione dania. Gwen zjadła kilka kawałków ryby.
– Widzisz, Carley – podjęła po chwili – w zasadzie nie wiem, czy Nick Spencer był szarlatanem czy geniuszem. O ile mi wiadomo, niektóre spośród wczesnych wyników prac nad szczepionką na raka wydawały się, według prasy medycznej, wyjątkowo obiecujące, ale z drugiej strony, można założyć, że w końcu nie udało się zweryfikować tych osiągnięć. Wówczas oczywiście Spencer znika i okazuje się, że okradał spółkę.
– Miałaś okazję go poznać?
– Widywałam go w większej grupie, na niektórych seminariach medycznych. Robił wrażenie, to prawda, ale wiesz co? Teraz, kiedy wiem, że okradł ludzi, którzy wcale nie spali na pieniądzach, a w dodatku odebrał nadzieję wszystkim tym, którzy uwierzyli w reklamowany przez niego specyfik, jakoś nie mogę wskrzesić w sobie ani krzty współczucia dla tego człowieka. Nawet jeśli rzeczywiście zginął w samolocie. Jeśli o mnie chodzi, dostał to, na co zasłużył.
