Rozpoczął pracę w niewielkiej firmie dostawczej, szybko doszedł na szczyt i został współwłaścicielem. Potem, gdy mikrobiologia okazała się dziedziną przyszłości, wszedł na drogę, którą chciał podążać. Zaczął studiować notatki ojca i odkrył, że ten, niedługo przed nagłą śmiercią, znalazł się o krok od epokowego odkrycia w dziedzinie walki z nowotworami. Tak więc w ramach swej medycznej firmy dostawczej Nick stworzył dział badań.

Udział kapitałowy pozwolił mu założyć Gen-stone, a wiadomość o szczepionce przeciw rakowi sprawiła, że spółka zyskała na Wall Street wyjątkowo wysokie notowania. Początkowo akcje sprzedawano zaledwie po trzy dolary za sztukę, wkrótce jednak ich wartość wzrosła do stu sześćdziesięciu, a po warunkowym poparciu Instytutu Żywności i Leków firma Garner Pharmaceuticals zaoferowała miliard dolarów za prawa do dystrybucji nowego leku.

Wiedziałam też, że Nick Spencer pięć lat temu stracił żonę, która zmarła na raka, że miał dziesięcioletniego syna i że ożenił się z Lynn przed czterema laty. Żadna z tych wiadomości w niczym mi nie pomogła, kiedy go spotkałam na owej „rodzinnej” kolacji. Najzwyczajniej w świecie nie byłam przygotowana na zetknięcie się z tak charyzmatyczną osobowością jak Nick Spencer. Był jednym z tych ludzi, którzy zostali obdarzeni zarówno wdziękiem osobistym, jak i błyskotliwym umysłem. Miał nieco ponad metr osiemdziesiąt wzrostu, ciemnoblond włosy, intensywnie niebieskie oczy i wysportowaną sylwetkę. Był wyjątkowo atrakcyjnym mężczyzną. A największą jego zaletę stanowiła umiejętność nawiązywania kontaktu z każdym spotkanym człowiekiem. Podczas gdy moja mama jakimś cudem podtrzymywała niezobowiązującą rozmowę z Lynn, ja opowiedziałam Nickowi o sobie znacznie więcej niż komukolwiek innemu przy pierwszym spotkaniu. Nie minęło pięć minut, a już wiedział, ile mam lat, gdzie mieszkam, gdzie pracuję i gdzie dorastałam.



5 из 253