Nie umiała jednak odmówić ludziom, którzy znaleźli się w potrzebie. A Melanie chyba naprawdę miała kłopot. Tak wielką wagę przywiązywała do swej reputacji idealnej pani domu, która wszystko robiła nienagannie. No i były przecież przyjaciółkami.

– Może mogłabym nocować tutaj i zjawić się w Schofield kilka razy, by dołączyć do gości – zasugerowała.

– Bertie musiałby wtedy zaordynować dla ciebie osobny powóz, który by odwoził cię co wieczór i przywoził rano – odparła Melanie. – To by było dosyć niezręczne.

– Mogłabym przychodzić pieszo – rzuciła Christine.

Melanie przycisnęła dłoń do serca, jakby chciała uspokoić jego palpitacje.

– I zjawiałabyś się w sukni pokrytej kurzem albo błotem, z twarzą zaczerwienioną od wiatru i potarganymi włosami? – jęknęła. – To byłoby równie okropne, jak twoja nieobecność. Musisz przyjechać i zostać na dwa tygodnie. Goście zjawią się pojutrze. Przyślę po ciebie powóz z samego rana, żebyś miała czas się rozgościć.

Christine zdała sobie sprawę, że odmowa jest już niemożliwa. Była skazana na dwutygodniowy pobyt w domu Melanie. Ale przecież, na litość boską, nie miała się w co ubrać ani za co kupić nowych strojów. Melanie niedawno wróciła ze stolicy, gdzie przygotowała debiut swojej siostry w towarzystwie i jej prezentację przed królową. Wszyscy jej goście niewątpliwie będą ubrani według najświeższej londyńskiej mody, obeznani z najnowszymi towarzyskimi ploteczkami. Wszyscy z wyjątkiem Christine. Koszmar.

– Dobrze – obiecała. – Przyjadę.

Melanie do tego stopnia zapomniała o swym dostojeństwie, że aż uśmiechnęła się szeroko.

– Wiedziałam, że się zgodzisz – powiedziała, lekko uderzając przyjaciółkę w ramię swoim lorgnon. – Szkoda tylko, że kazałaś mi zmarnować całą godzinę na przyjazd tutaj. Tyle mam jeszcze do zrobienia. Najchętniej po prostu udusiłabym Hectora. Ze wszystkich dżentelmenów, których mógłby zaprosić, wybrał akurat takiego, który każdą panią domu przyprawiłby o palpitacje. I dał mi zaledwie dwa dni, bym należycie przygotowała się na jego przyjęcie.



7 из 262