Usta Ellen zadrżały. Wzburzenie sklepikarki i śmieszyło ją, i dziwiło.

– Nawiedzony dom?

– Szczęśliwie zamknęli najstarszą część…

– Chodzi pani o tę bliżej lasu? – spytała Ellen niepewnie. – Właśnie tam mieszkam.

– Co takiego? – krzyknęła kobieta. – Co? To przecież szaleństwo! Nicolaysen nigdy by do tego nie dopuścił! Przenigdy!

– No, zaczynam się bać – rzekła nieco zniecierpliwiona Ellen z wyrzutem. – Naprawdę tam straszy, czy pani żartuje?

Sklepowa pojęła, że posunęła się za daleko.

– No cóż, czy straszy… Nikt niczego nic widział, ale działy się tam różne dziwne rzeczy.

– Jakie dziwne rzeczy?

Kobieta, jakby w obawie, że ktoś przypadkiem je usłyszy, zerknęła przez ramię i ściszyła głos:

– Powiem ci jedno: nie ruszaj tych drzwi!

– Tych w samym końcu korytarza? – spytała Ellen z jakimś dziwnie nieprzyjemnym uczuciem. – Co to właściwie za drzwi? Dokąd prowadzą?

Wiejska sklepikarka poufnie nachyliła się jeszcze niżej.

– Nikt nie wie, nikt z żywych, Ale wyliczyli, że za nimi musi znajdować się jeszcze jeden pokój.

Ellen usiłowała odtworzyć w myśli plan zajazdu.

– O ile dobrze sobie przypominam, na tej bocznej ścianie nie ma żadnego okna, tylko ukośny ścięty dach. Ale dlaczego nikt tego nie sprawdzi?

Najwidoczniej teraz następował najbardziej dramatyczny punkt całej historii, bo kobieta aż chrypiała, podekscytowana.

Tych drzwi nikt nie próbował otworzyć od początku lat czterdziestych naszego wieku. A ten, który wtedy podjął próbę, umarł! Padł trupem właśnie w chwili, kiedy już, już miał się tam włamać. I wszyscy inni przed nim, którzy usiłowali tego dokonać, także zginęli, albo od zarazy, albo od wypadku.

Ellen, odrzuciwszy dość wątpliwą informację o zarazie, postanowiła uporządkować szczegóły dotyczące tajemniczych drzwi.

– Czyli że wtedy, około roku tysiąc dziewięćset czterdziestego, tych drzwi także nie otworzono?



8 из 177