
— Pańskie ciało jest martwe. Zabite w wypadku samochodowym. Pamięta pan przecież, jak umierało. Ale nam się udało uratować tę część, która coś jest warta. Ocaliliśmy pańską psychikę i daliśmy panu nowe ciało.
Blaine otworzył usta chcąc krzyknąć, ale tylko powiedział cicho:
— To jest nieprawdopodobne.
Znów zabrzęczały głosy.
— Zbyt mało emocji.
— To zrozumiałe. Nikt nie zachowuje się przez cały czas jak szaleniec.
— Spodziewałem się nieco większej dozy dramatu.
— Nie jest potrzebna. Takie wyciszenie podkreśla tylko jego rozterkę.
— Być może tak jest, gdy akcja rozgrywa się na scenie. Ale weź pod uwagę, że jest to dokument. Ten biedaczyna właśnie zrozumiał, że zmarł w wypadku samochodowym i został wskrzeszony w nowym ciele. I co ma do powiedzenia? „To jest nieprawdopodobne”. Do diabła, to nie jest właściwa reakcja na szok!
— Dla niego — jest. Dla ciebie — może nie.
— Panowie! — powiedziała Marie Thorne. — Niech pan mówi dalej, panie Blaine.
Blaine, pogrążony w swoim koszmarze, ledwo słyszał te głosy.
— Czy ja rzeczywiście umarłem? — zapytał.
Skinęła głową.
— I rzeczywiście urodziłem się ponownie w innym ciele?
Skinęła powtórnie, wyczekując.
Blaine spojrzał na nią, na krzątających się wokoło mężczyzn. Dlaczego go niepokoją? Dlaczego nie zajmują się jakimś innym zmarłym? Zwłoki nie powinny być zmuszane do udzielania wywiadów. Śmierć — to odwieczny przywilej człowieka, układ z życiem dotyczący zarówno niewolnika, jak i uprzywilejowanego. Śmierć — to pociecha dla człowieka i jego prawo nie do podważenia. Ale może oni odebrali to prawo i teraz nie można uniknąć odpowiedzialności po prostu umierając?
Czekali, żeby coś powiedział. A Blaine zastanawiał się, czy ludzie obłąkani są w tej społeczności traktowani ulgowo. Łatwo mógłby to sprawdzić.
