Ale przecież napisano to tak dawno temu! Cóż oni wtedy wiedzieli o spadku?

– Nie wiem, przecież to tylko domysły.

Ach, te oczy pełne tajemnic! Patrz na mnie, Móri, pozwól mi utonąć w ich niosącym śmierć mroku!

– Jeszcze coś tu jest – powiedziała, by odwrócić myśli, bo czuła, że stojący tuż obok mężczyzna coraz bardziej ją fascynuje.

– Owszem – odparł. – Ale udało mi się odcyfrować zaledwie kilka słów i nadal nic nie rozumiem.

Tiril przeczytała

– VFIR? Cóż to na miłość boską może znaczyć? To całe słowo, ale całkiem bez sensu!

– Zastanów się chwilę! W piśmie runicznym tym samym znakiem zapisywano litery V i U.

– Wobec tego UFIR? Albo UFER?

– Tak. A co to znaczy?

– Brzeg?

– Właśnie.

– Nic nam to nie mówi.

– Niestety. A jeszcze mniej ten urywek słowa…IMVR…

– IMUR? Wygląda na to, że jest to środkowa część, wyrazu. A może to ma być…EMUR…?

– Bystra jesteś – uśmiechnął się Móri. – A jeśli potrafisz znaleźć niemieckie słowo, które ma w środku EMUR, to powiem, że jesteś jeszcze bystrzejsza.

Zastanawiali się przez chwilę, ale żadne nie mogło się pochwalić doskonałą znajomością niemieckiego.

Wśród liter znajdował się też rysunek słońca z wyraźnie zaznaczonymi promieniami.

– Poradzimy się Erlinga – zdecydowała Tiril, a Móri od razu się z nią zgodził.

Zwinął stary, zbutwiały pergamin.

– Sądzę, że to ważne. Być może najważniejsze ze wszystkiego, co znaleźliśmy w starym skarbcu.

– No tak, bo przecież pozostałe przedmioty niewiele były warte. Ale wspominałeś o trzech rzeczach. Czym jest ta trzecia?

Nareszcie podniósł na nią wzrok i Tiril z radością pozwoliła się wciągnąć magicznej, sugestywnej głębi jego oczu.

– Pamiętasz komorę grobową starego hrabiego? Pierwszą kryptę, którą odkryliśmy?

– Tak.



4 из 180