
– Całkiem nieźle! Słyszałam, że zdobycie biletów graniczyło z cudem… – Urwała nagle. Zdała sobie sprawę, że zabrzmiało to tak, jakby chciała się wprosić. A może rzeczywiście tak było? – I jak się panu podobało?
– Trudno powiedzieć.
– Nie lubi pan teatru? – Może jego żona woli chodzić do kina? Ale nie miał obrączki, przyjrzała się dokładnie. Samotny czterdziestolatek w obecnych czasach? O Boże! Niech tylko nie będzie gejem.
– Bilety są na przyszły tydzień, A pani?
– Co ja? Ach, czy lubię teatr? – Wreszcie zrozumiała, o co mu chodzi. – Uwielbiam!
Zadrżała z podniecenia. Wydawało jej się, że wie, jakie będzie następne pytanie. A jednak go nie zadał… No cóż, nie zamierzała sobie komplikować życia, wplątując się w jakąś bzdurną aferę. Dotarło do niej, że mówił coś na temat sztuki, którą ostatnio oglądał.
– Ja też ją widziałam! – przerwała. – To było coś niewiarygodnego! – Zamyśliła się. Kiedyś może był łobuziakiem z doków, ale teraz z pewnością zasługiwał na miano kulturalnego człowieka.
– Kilka lat temu poszedłem na koncert Pavarottiego w parku – powiedział po chwili. – Lało jak z cebra, ale było warto. Lubisz operę?
Amanda specjalnie nie wspominała o operze, żeby nie wyjść na snobkę.
– No jasne! Ja też tam stałam pod parasolką. A co z baletem?
Zmarszczył nos.
– Co to, to nie. W operze jest pasja. A balet…
– Może po prostu nie widziałeś baletu z prawdziwego zdarzenia – wpadła mu w słowo.
– Być może – rzucił niepewnie. – Ale na pewno lubię piłkę.
– Dzięki, wolę balet!
– Może powinnaś obejrzeć jakiś dobry mecz, zanim wydasz ostateczny wyrok.
– A co sądzi o tym twoja żona? – Cholera, wcale nie miała zamiaru o to pytać. Teraz Daniel na pewno zorientuje się, że jest nim zainteresowana.
– Moją żona? – Zahamował ostro. Samochód z lewej zajechał im drogę. – Czy lubi piłkę nożną?
Amanda wstrzymała oddech, a serce zamarło jej w piersi.
