
Uznał także, że ci, którzy chcieli go w tym uprzedzić, stają się zbyt dokuczliwi.
Oderwijmy się teraz na chwilę od historii pozostałych członków rodu Ludzi Lodu, by skupić się na Tovie i jej towarzyszach.
Po zniknięciu Ellen, kiedy Nataniel i Gabriel leżeli unieruchomieni w szpitalu w Lillehammer, a Marco usiłował piąć się w górę po stromych zboczach wydrążonych przez rzekę Lagen, walcząc z nasłanymi przez Tengela Złego olbrzymimi nietoperzami, zadanie doniesienia jasnej wody do Doliny Ludzi Lodu spadło na Tovę.
ROZDZIAŁ II
Morahan znów stanął na nogi, był jednak bardzo osłabiony, cierpiał na zawroty głowy i, jak sam mówił, do niczego się nie nadawał. Tova pocieszała go, że w tej chwili i ona niewiele jest w stanie zdziałać.
Ian ze zdumieniem patrzył na ich dwóch nowych towarzyszy.
– To jest Rune – przedstawiła przybyłych Tova. – Bardzo bliski przyjaciel rodziny. A to Halkatla. Jest… moją bliźniaczą duszą.
Morahan nie powiedział na głos tego, co pomyślał: że na widok fascynującej dziewczyny o staroświeckim imieniu, osobliwie się wyrażającej, ciarki przeszły mu wzdłuż kręgosłupa. A Rune sprawiał wrażenie, że poskładano go z kawałków drewnianych pni i wiązek słomy. I jeszcze te oczy płonące pod postrzępioną grzywką!
I skąd oni się tu wzięli? W środku lasu?
Chwilami Ian Morahan zastanawiał się, czy przypadkiem już nie umarł i czy wszystkie zadziwiające przeżycia związane z tą rodziną nie są pośmiertnym koszmarem.
Doszli do samochodu. Stał w tym samym miejscu, gdzie go zostawili; prześladowcy nie zainteresowali się pojazdem, ale jedna z opon była przebita.
Tova bała się zbliżyć do wozu, w środku mogły być kolejne bomby. Rune jednak uspokoił ją gestem i sam podszedł do auta. Sprawdził je dokładnie i uznał, że mogą jechać.
I teraz się okazało, że Morahan jednak się do czegoś przyda.
