Tova kompletnie nic nie wiedziała o naprawie samochodów.

– Na pewno jest zapasowe koło – orzekł Morahan.

Tak, ona też tak przypuszczała. Wyciągnęli koło. Morahan nie miał sił, aby im pomóc, ale pod jego kierunkiem sprawnie je zmienili.

Wreszcie byli gotowi.

Tova wahała się:

– Morahan, powinniśmy chyba zawrócić i odstawić cię do szpitala w Lillehammer…

Irlandczyk uśmiechnął się ze smutkiem.

– A to dlaczego? Co ja mam do roboty w szpitalu? Mam tam leżeć i czekać na śmierć? Zmierzam na północ i jeśli ze mną wytrzymacie, chętnie się do was przyłączę.

Wszyscy troje rozjaśnili się na te słowa, aż Morahanowi zrobiło się cieplej na sercu.

– Żałuję, że nie spotkałem was wcześniej – szepnął wzruszony. – Kiedy miałem przed sobą jeszcze kilka lat życia.

Tova nie wiedziała, co na to powiedzieć, zdobyła się tylko na surowe polecenie:

– Pakuj się do samochodu!

Halkatla ostrzegawczo uścisnęła ją za ramię. Popatrzyli za wzrokiem jasnowłosej czarownicy.

– Ho, ho – spokojnie rzekł Morahan. – Kolejne kłopoty. Co tym razem?

Na drodze od strony, w którą mieli pojechać, zaczęło się dziać coś niesamowitego. Na ich oczach w asfalcie pojawiły się wyrwy, kawałki nawierzchni rozprysnęły się na wszystkie strony. Z tworzącej się rozpadliny powoli zaczęła się wyłaniać podziemna góra. Wznosiła się coraz wyżej i wyżej, aż wreszcie przesłoniła im cały widok.

– To tylko omam wzrokowy – drżącym głosem zasugerowała Tova.

– Ja tak wcale nie myślę – odparł Rune. – Spójrzcie, to przecież nie jest góra!

Spostrzegli teraz, że wierzchołek nie jest kamienny, lecz tworzą go olbrzymie łokcie osłaniające głowę. Powoli, bardzo powoli z ziemi wyłaniała się cała postać.

– Ale co to w takim razie jest? – szepnęła Tova. Żadne z całej czwórki nie było w stanie się poruszyć i rzucić do ucieczki, stopy jakby przyrosły im do asfaltu.

– Prawdopodobnie jeden z potworów, którymi włada Tengel Zły – odparł Rune. – Nie znam wszystkich. Musicie jednak pamiętać, że żadna z istot, zamieszkujących niewidzialny świat równoległy do ludzkiego, nie jest przypadkowa. Wszystkie duchy, wszystkie demony czy potwory mają wyznaczone role. Chodźcie, musimy zawrócić samochód!



18 из 178