
Wszyscy odetchnęli z ulgą. Nie zastanawiając się dłużej nad osobliwą fizjonomią nieznajomego, obwiązali go starannie nową liną.
– Był z nami jeszcze jeden – poinformował go lekarz. – Ale zleciał do wodospadu.
Rune pokiwał głową, jakby już o tym wiedział, ale sprawiał wrażenie, że nie przejmuje się losem Marca. Natomiast tym, którzy od samego początku uczestniczyli w akcji, cała sytuacja wydała się nader dziwna: najpierw leżące w dole dziecko próbował uratować najpiękniejszy mężczyzna, jakiego zdarzyło się im widzieć, a po nim zjawił się człowiek najbrzydszy, jakiego można sobie wyobrazić.
Powoli i niezdarnie, lecz bez wahania Rune zaczął się spuszczać po stromej ścianie. W wielkim napięciu obserwowano, jak przerażająco szpetny nieznajomy zbliża się do leżącego z pozoru bez życia chłopca, a gdy stanął już obok niego na skalnej półce, wszyscy wstrzymali oddech. Widzieli, że porusza ustami, jak gdyby z kimś rozmawiał, a nie mógł przecież porozumiewać się z dzieckiem, tak długo już nieprzytomnym. Obawiali się najgorszego.
Brzydal obwiązał chłopca liną i dał sygnał, by podciągali go w górę. W zebranych wstąpił nowy duch, niczego już się nie bali.
– Co to za szaleniec przeciął tamtą linę? – spytał jeden z nich.
– Musiał być chory na umyśle – odparł ktoś.
– Tyle dziwnych rzeczy się tu wydarzyło – zauważył inny. – I co się stało z dziewczyną? Tą brzydką jak troll, tą, która nas tu przysłała? Niczego już nie pojmuję!
– Dzieje się tu coś niesamowitego.
Doktor i lensman nie włączali się do rozmowy. Z niepokojem oczekiwali na wyciągnięcie chłopca i jego dziwnego ratownika.
Z drogi dobiegło przenikliwe zawodzenie nadjeżdżającej karetki.
– Wezwałem ambulans – powiedział lekarz.
– A ja wysłałem ludzi na poszukiwanie tego, który spadł na dół – oznajmił lensman. – Ale uważam, że to, co się tutaj dzieje, jest teraz ważniejsze.
