– Nie, nie w samych nogach, głuptasie – uśmiechnął się z wysiłkiem. – Siądź tak, bym mógł cię widzieć, i opowiedz mi, co to za szaleńcza historia, w którą zostałem wciągnięty.

– Dobrze, jeśli najpierw opowiesz mi o sobie.

Morahan się zgodził i Tova nareszcie zrozumiała, jak bogate i ciekawe miała życie. Jego bowiem było smutną wędrówką pomiędzy fabryką, pubem i nędznym wynajętym pokojem. Historie miłosne przeżył nieliczne i mało inspirujące, stwierdziła z pewnym zadowoleniem.

Z jego opowiadania łatwo wyczytała tęsknotę za lepszym wykształceniem i innym środowiskiem, ale najwidoczniej nie było go stać na to, by coś zmienić.

Dobry człowiek, który pozwolił, by życie przeciekało mu przez palce. A teraz zbliżało się do końca…

Oderwała się od tych myśli, słysząc, że teraz kolej na jej opowieść. Morahan podtrzymywał bowiem, że ma prawo dowiedzieć się, w czym bierze udział.

– Może i masz rację – przyznała z westchnieniem. – Ale to tak beznadziejnie trudno wyjaśnić. Baśń rozgrywająca się na przestrzeni ośmiuset lat, jak ją streścić w kilku słowach?

– Baśń dla dorosłych? – spytał. – Chociaż to także rzeczywistość.

– Tak. Chyba można tak powiedzieć. Chodzi w niej o odwieczną walkę dobra ze złem, Morahan…

– Pamiętaj, że mam także imię! O ile dobrze zrozumiałem, wy stoicie po stronie dobra?

– Oczywiście! Ja przyszłam na świat przypisana złu ale moim krewnym udało się naprowadzić mnie na dobrą drogę. I nie bój się, nigdy nie wrócę do obozu Tengela Złego.

– Słyszałem już parokrotnie, jak wspominaliście to imię. Czy to główny wróg?

– Tak, to potwór, którego widziałeś w bloku. Na początku dwunastego wieku napił się wody ze Źródła Zła; zyskując tym samym wieczne życie i władzę nad ludźmi. On jest praprzodkiem Ludzi Lodu. Niestety!

Morahan długo nic nie mówił, próbując cokolwiek zrozumieć i zaakceptować.

– Mów dalej – rzekł z wysiłkiem.

– Wiele ode mnie wymagasz, Morahan… To znaczy Ian. Ale i ja zażądam od ciebie tyle samo. Proszę, abyś mi wierzył!



41 из 178