Przez kilka godzin czytał, przerywając jedynie po to, by zjeść lekki obiad. Książki wydawały się raczej zrozumiałe; różnorodne metody stosowane przez kryminalistów zostały w nich jasno przedstawione, czasem nawet z użyciem diagramów. Jednak cała sprawa wydała mu się nierozsądna.

Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na pytanie, jaki jest cel przestępstwa? Komu przynosi ono korzyść? Co ludzie z niego mają?

Niestety, książki nie wyjaśniały tej kwestii. Przekartkował je, oglądając fotografie przestępców, które się tam znajdowały. Wyglądali na ludzi bardzo poważnych i zdecydowanych, w pełni świadomych tego, na czym polega znaczenie ich pracy dla społeczeństwa.

Tom pragnął zrozumieć, co może dawać społeczeństwu działalność bandyty. Gdyby to wiedział, cała rzecz wydałaby mu się prawdopodobnie znacznie prostsza.

— Tom? — usłyszał głos burmistrza, który zawołał go przez okno.

— Jestem tu, burmistrzu — odpowiedział.

Drzwi otworzyły się i burmistrz zajrzał do środka. Za jego plecami stały Jane Farmerka, Mary Wioślarka i Alice Kucharka.

— No i co z tym, Tom? — spytał burmistrz.

— Co z czym?

— Z twoim zabraniem się do pracy.

Tom uśmiechnął się z zażenowaniem.

— Właśnie miałem do niej przystąpić — zadeklarował. — Czytałem te książki i usiłowałem dojść do tego, co…

Trzy panie w średnim wieku wprost piorunowały go spojrzeniami i Tom speszył się.

— Marnujesz czas na czytaniu — oskarżyła go Alice Kucharka.

— Wszyscy inni w wiosce już dawno pracują — dodała Jane Farmerka.

— Co może być takiego trudnego w złodziejstwie? — spytała Mary Wioślarka kłótliwym tonem.

— To prawda — potwierdził burmistrz. — Ten inspektor może pojawić się tutaj dosłownie w każdej chwili, a my wciąż nie mamy żadnego przestępstwa, którym moglibyśmy się pochwalić.



10 из 36