— Na razie robię plany — odrzekł Rybak. — W moim zezwoleniu jest napisane, że mam odwiedzać miejsca o podejrzanej reputacji. Właśnie dlatego jestem tutaj.

— To nie było zbyt uprzejme z twojej strony, Tom — stwierdził ze smutkiem Piwny Ed. — Moja tawerna nie jest „miejscem o podejrzanej reputacji”.

— Podajesz najgorsze posiłki we wsi — zwrócił uwagę Tom.

— Wiem. Moja żona ledwie może ustać przy kuchni. Jednak jest tutaj miła atmosfera. Ludziska to lubią.

— To się zmieni, Ed. Niniejszym czynię z tej tawerny swoją główną kwaterę.

Ramiona Piwnego Eda opadły, jak pod ciężkim brzemieniem.

— I spróbuj tu, człowieku, prowadzić miłą, sympatyczną knajpkę — skomentował. — Wielkie dzięki, Tom.

Powiedziawszy to, powrócił do baru.

Tom myślał dalej. Stwierdził, iż dokonanie kradzieży jest zadziwiająco trudne. Im bardziej próbował coś wymyślić, tym mniej mu się to udawało. Z ponurym uporem kontynuował jednak planowanie przestępstwa.

Minęła godzina. W drzwiach pojawiła się głowa Richie Framera, najmłodszego syna Jeda.

— Czy już coś ukradłeś, Tom? — spytał.

— Jeszcze nie — odpowiedział Tom zgarbiony nad stolikiem.

Powoli mijało gorące popołudnie. Przez niewielkie, niezbyt czyste okienka tawerny zaczęły być widoczne skrawki wieczornego nieba, które oba zachodzące słońca zabarwiały na różne kolory. Gdzieś rozległo się charakterystyczne ćwierkanie świerszcza, zaś pierwszy, nieśmiały jeszcze nocny powiew poruszył gałęzie otaczającego wioskę lasu.

Duży George Wioślarz i Max Tkacz weszli do knajpy na szklaneczkę glavy. Usiedli przy stoliku Toma.

— Jak ci idzie? — spytał George.

— Niezbyt dobrze — przyznał Tom. — Nie bardzo mogę się połapać, na czym polega to złodziejstwo.

— Dasz sobie radę — oznajmił Wioślarz na swój jakby ociężały, lecz poważny i pełen przejęcia sposób. — Jeśli ktokolwiek w wiosce jest w stanie się tego nauczyć, to właśnie ty.



12 из 36