
— A gdzie indziej mogliby być? — krzyknęła z tłumu Mary Wioślarka.
— Masz ich zebrać wszystkich do kupy — polecił burmistrz. — Niech zbudują niewielki domek szkolny, i to szybko. Powiedz im, żeby wznieśli go obok więzienia.
Potem zwrócił się do Billy’ego Malarza, który zszedł już na ziemię.
— Billy, ty pomalujesz ten budynek porządną, jasną czerwienią, wewnątrz i na zewnątrz. To bardzo ważne.
— A kiedy dostanę odznakę szefa policji? — dopytywał się Billy. — Czytałem, że szefowie policji zawsze dostają odznaki.
— Zrób sobie jakąś — zbył go burmistrz, po czym przetarł twarz skrajem koszuli. — Cholernie gorąco — stwierdził. — Nie rozumiem, dlaczego ten inspektor nie może przybyć do nas zimą… Tom! Tom Rybak! Mam dla ciebie kawałek ważnej roboty. Chodź ze mną, to wszystko ci o niej opowiem.
Położył rękę na ramionach Toma i poszli do chaty burmistrza jedyną wybrukowaną ulicą wioski, mijając po drodze opustoszały targ. W dawnych czasach droga ta pokryta była tylko ubitym pyłem. Ale dawne czasy skończyły się dwa tygodnie temu i teraz drogę wybrukowano pokruszoną skałą. W związku z tym chodzenie po niej na bosaka stało się tak niewygodne, że mieszkańcy wioski woleli przechodzić sobie nawzajem przez trawniki. Burmistrz jednak chadzał po niej ostentacyjnie, mając na względzie nie wygodę, lecz zasadę.
— Proszę posłuchać, panie burmistrzu — odezwał się Tom. — Mam teraz wakacje…
— Nie ma czasu na żadne wakacje — stwierdził burmistrz. — Na litość boską, nie teraz. On może przybyć dosłownie w każdej chwili!
Wprowadził Toma do swojej chaty i usadowił się w wielkim fotelu, który ustawiony był tak blisko międzygwiezdnego odbiornika radiowego, jak to tylko możliwe.
— Tom — oznajmił burmistrz bez ogródek — co powiedziałbyś na to, żeby zostać kryminalistą?
— Nie wiem — odrzekł Tom. — A co to jest „kryminalista”?
Wiercąc się niespokojnie na swym fotelu, burmistrz wsparł dłoń na radiu, by dodać sobie autorytetu.
