Jednakże obecne towarzystwo nie bardzo mu odpowiadało. Żaden z towarzyszy podróży nie był prawdziwym pielgrzymem, natomiast każdy z nich taił przed innymi jakiś sekret. Skryba Jaqueramaphan był zabawnym bęcwałem, źródłem nie uporządkowanych informacji, najprawdopodobniej również… szpiegiem. Wędrownikowi specjalnie to nie przeszkadzało, dopóki inni nie będą podejrzewali go o współpracę z tamtym. Trzeci towarzysz podróży wzbudzał w nim niepokój. Presfora była nowikiem, nie całkiem jeszcze uformowanym, nie miała nawet przybranego imienia. Mówiła, że jest nauczycielką, lecz było w niej (a może w nim? preferencja płciowa nie była jeszcze wyraźnie zaznaczona) coś z zabójcy. Nie ulegało wątpliwości, że jest fanatyczną wyznawczynią Ociosa, sztywną i zachowującą dystans przez większość czasu. Z pewnością uciekała przed czystkami, jakie nastąpiły po nieudanej próbie Ociosa przejęcia władzy na wschodzie.

Napotkał tych dwoje przy Bramie Wschodniej, po tej stronie Lodowych Kłów, po której leżały ziemie Republiki. Oboje udawali się do zamku na Ukrytej Wyspie. Dla niego oznaczało to tylko zboczenie o jakieś sześćdziesiąt mil od głównego szlaku wiodącego do Snycerii. I tak wszyscy musieli przejść przez góry. Poza tym od lat chciał odwiedzić dominium Ociosa. Może jedno spośród tych dwojga zdołałoby go tam wprowadzić. Po świecie krążyło tak wiele złych opinii o wyznawcach Ociosa. Wędrownik Wickwrackrum nie miał jasno ukształtowanych poglądów na zło: uważał, że gdy złamie się ileś zasad, to na skutek okrutnych rzezi może powstać coś dobrego.

Tego popołudnia wreszcie dojrzeli przed sobą wyspy u morskich wybrzeży. Wędrownik był tu zaledwie pięćdziesiąt lat temu. Pomimo to nie był przygotowany, że ujrzy coś równie pięknego. Północno-zachodnie wybrzeże było obszarem o najłagodniejszym klimacie arktycznym na świecie. W pełni lata, podczas nie kończącego się dnia, polodowcowe doliny porastały zielenią.



18 из 727