Brakowało tylko jednej rzeczy, ale nie miało to nic wspólnego z planami ludzi. W archiwum, w najgłębszych warstwach receptury, powinno znajdować się coś więcej. W ciągu miliardów lat coś mogło zginąć. Nowo narodzone czuło całą swą niegdysiejszą potęgę, rozkoszowało się pełnią niegdysiejszych możliwości… ale wciąż czegoś mu brakowało, czegoś, czego nauczyło się przy upadku, czegoś, co pozostawili jego wrogowie (jeśli tacy istnieli).

Długie sekundy na sondowanie archiwów. Były pewne luki, niepełne sumy kontrolne. Niektóre braki były spowodowane wiekiem…

Na zewnątrz kontenerowiec i fregata uniosły się ponad lądowisko, wznosząc się na cichych antygrawach ponad szaro-szarymi równinami, ponad ruinami sprzed pięciu miliardów lat. Na statkach znajdowała się niemal połowa ludzi. Próba ucieczki utrzymywana w ścisłej tajemnicy. Do tej pory przyglądało się wszystkiemu z pobłażliwą wyrozumiałością. Ale nie nadszedł jeszcze czas rozkwitu i ludzie wciąż mogli się jeszcze na coś przydać.

Poniżej poziomu najwyższej świadomości jego paranoidalne inklinacje kazały mu miotać się w dzikim szale po utworzonych przez ludzi bazach danych. Trzeba było wszystko sprawdzić, żeby mieć pewność. Po prostu, żeby mieć pewność. Najstarsza lokalna sieć stworzona przez ludzi pozwalała na połączenia przeprowadzone z szybkością światła. Tysiące mikrosekund spędziło (zmarnowało) na pośpieszne szperanie, sortowanie absolutnych banałów… by w końcu natrafić na coś niewiarygodnego:

Dane inwentaryzacyjne: zasobnik danych kwantowych, sztuk (1), załadowany do fregaty sto godzin temu!

Cała uwaga nowo narodzonego skupiła się na odlatujących statkach. Mikrobach, które nagle okazały się śmiertelnie groźne. Jak mogło do tego dojść? W jednej chwili przeanalizowało miliony możliwości. Właściwy, harmonijny rozkwit był już niemożliwy, tak więc nie było potrzeby zostawiać ludzi dłużej w Laboratorium.



6 из 727