
Daniel okrążył ognisko, żeby się z nią przywitać. Czekała na niego z nieśmiałym i jakby pytającym uśmiechem. Znowu uderzył go wyraz jej oczu, zmieniających się, migotliwych, i jej jasne, czyste czoło. Lecz owo wrażenie, że jawi mu się oto coś ponadnaturalnego, zostało zapewne wywołane przez te roztańczone płomienie, przez powietrze rozedrgane nad ogniem. A może… to nie dlatego?
Było oczywiste, że mieszanina cech europejskich i orientalnych w jej przypadku dała wspaniałe rezultaty. Ten wschodni wdzięk, wrażenie kruchości, jakie cechowało jej postać, piękne rysy twarzy, a przy tym nordycka jasna skóra i blond włosy czyniły ją niemal doskonale piękną. Włosy miała długie, jak zwyczaj w tym kraju nakazuje, a ich kolor trudno by było określić; miało się wrażenie, że przybierają barwy otoczenia. Momentami stawały się ciemnoczerwone jak ogień, gdy płomienie strzelają w górę, innym razem ciemne niczym jesienna noc w jego rodzinnej Upplandii, a innym jeszcze razem nabierały koloru jasnego, złocistożółtego światła słońca. Daniel stwierdził, że co do jednego się pomylił, sądził mianowicie, że Shira powinna być blondynką, a zapomniał o drugiej barwie włosów Ludzi Lodu: miedzianorudej. I to właśnie był podstawowy kolor jej włosów. Twarz dziewczyny wyrażała osobliwą mieszaninę radości życia i smutku.
Daniel stał przez chwilę bez słowa, zanim zdołał się opanować na tyle, by podejść i przywitać się.
Była tak, jak mówiono: O nic nie musiał pytać. Po prostu wiedział, że spotkał Shirę.
Pomylił się natomiast, jeśli chudzi o złe przeczucia.
Shira nie była obciążona dziedzictwem.
Shira należała do wybranych!
ROZDZIAŁ II
Wczesnym rankiem Irovar i Shira płynęli swoją maleńką rybacką łódką w stronę lądu. Morze Karskie było gładkie i lśniące niczym lustro, tylko daleko przy brzegu toczyły się powolne, jakby zdławione fale. Za każdym razem, gdy wiosła zanurzały się w wodzie, na powierzchni pojawiał się przypominający węża refleks. Poza tym panował zupełny spokój.
