
Wypuścił całe powietrze z płuc i dalej gapił się na domki migające w dole.
— Jovian Chemicals wykupiły dzisiaj kopalnię Keohula.
— No i dobrze. Co to ma wspólnego z tobą?
— Kopalnia Keohula — z bólem serca wyjaśnił — jest jedyną czynną kopalnią na Ganimedesie.
— Ale ja… ja chyba nadal nic nie rozumiem. Stewart, proszę cię, powiedz mi jaśniej, i to szybko. O co chodzi?
Podniósł na chwilę wzrok i dostrzegł przerażenie w jej oczach. Nie miała pojęcia, o czym mówi, ale zawsze miała niewiarygodną intuicję. Zupełna telapatia.
— Po sprzedaniu, i to po dobrej cenie, kopalni Keohula, firma Solar Minerals uważa, że dalsza jej obecność na Ganimedesie jest ekonomicznie nieuzasadniona. Dlatego likwidują swoje instalacje, praktycznie od zaraz.
Przerażona Marion podniosła rękę do ust.
— I to znaczy… to znaczy…
— To znaczy, że już nie potrzebują Wydziału Ganimedesa. Ani szefa tegoż wydziału.
— Ale przecież nie odeślą cię na poprzednie stanowisko!
— krzyknęła. — To zbyt okrutne! Nie mogą ci obniżyć stopnia służbowego. Stewart, nie teraz, kiedy dzięki podwyżce pozwoliliśmy sobie na następne dziecko! Musi być jakiś inny wydział, jakiś inny…
— Nie ma — odrzekł, czując się, jakby miał gardło z tektury.
— Przerywają działalność na wszystkich satelitach Jowisza. Nie tylko ja przez to ucierpiałem. Jest Cartwright z działu Europy i McKenzie z Io. Obydwaj są starsi ode mnie stopniem. Od dziś Solar Minerals będzie utrzymywać głównie swe inwestycje na Uranie, Neptunie i Plutonie i w ogóle wszędzie indziej.
— No, a co z tymi planetami? Będą im potrzebni szefowie wydziałów, prawda?
— Już ich mają — westchnął Raley bezradnie. — Razem z zastępcami. Dobrzy ludzie znający się na robocie, którzy zajmują się tym od lat. A co do twojego następnego pytania, to już rozmawiałem z Jowian Chemicals na temat transferu. Nic z tego. Mają już swój Wydział Ganimedesa, a jego kierownik pracuje dostatecznie dobrze. Cały dzień próbowałem wszystkich możliwości. Ale jutro będę już z powrotem w Dziale Surowców.
