
Generał wstał i zaczął się przechadzać po pokoju.
– To, co panu powiem, jest niezwykle poufne. Jest bardziej niż ściśle tajne.
– Rozumiem, panie generale.
– Wczoraj w Alpach szwajcarskich rozbił się należący do NATO balon sonda. Transportował wyposażenie wojskowe, którego istnienie utrzymywane jest w największej tajemnicy.
Robert zorientował się, że zastanawia się, do czego zmierza generał.
– Rząd Szwajcarii uprzątnął wspomniane urządzenia, ale niestety okazało się, że kilka osób było świadkami katastrofy. Przywiązujemy ogromną wagę do tego, by żadna z nich nie rozmawiała z nikim o tym, co widziała. Może to bowiem stanowić dla pewnych państw źródło cennych informacji. Czy wyrażam się jasno?
– Tak, panie generale. Chce pan, bym spotkał się ze świadkami i przestrzegł ich, by nie rozmawiali o tym, co widzieli.
– Niezupełnie, panie poruczniku.
– W takim razie nie rozu…
– Chcę jedynie, by odszukał pan tych ludzi. Inni porozmawiają z nimi na temat konieczności zachowania milczenia.
– Rozumiem. Czy wszyscy świadkowie są w Szwajcarii?
Generał Hilliard zatrzymał się przed Robertem.
– Na tym właśnie polega cały kłopot, panie poruczniku. Widzi pan, nie mamy pojęcia, gdzie przebywają. Ani kim są.
Robert myślał, że się przesłyszał.
– Jak to?
– Jedyna informacja, jaką dysponujemy, to to, że świadkowie jechali autokarem turystycznym. Tak się akurat złożyło, że przejeżdżali tamtędy w chwili, gdy balon sonda rozbił się w pobliżu małej wioski, która się nazywa… – spojrzał na Harrisona Kellera.
– Uetendorf.
Generał znów odwrócił się do Roberta.
– Pasażerowie wysiedli na parę minut z autobusu, by popatrzeć na miejsce wypadku, a potem pojechali dalej. Kiedy wycieczka się skończyła, każdy uczestnik udał się w swoją stronę.
Panie generale – powiedział wolno Robert – czy to znaczy, że nie ma żadnych danych na temat, kim są ci ludzie ani gdzie się obecnie znajdują?
