– ... całkiem zgłupieli, tylko pieniądze, a ja, może...

I wtedy Kosow znowu rozpoczął istnieć. Zrozumiał: cos tam przyciągnęło- coś-takiego tam napisano – oto: "...łóżko... wyzwala od bezsenności, bólów głowy (Bóg a nim, bólem głowy! – dalej, dalej!)... dociera do niego: elektrosen bezkontaktowy, wibromasażysta, termoregulator i zegar elektroniczny – budzik programowalny na cały tydzień... z dostawą do domu..." I niewiarygodna, porażająca umysł – nawet dziś – cena.

Ale Kosow już wiedział, że tak powinno być, ponieważ on jest gotowy i taka cenę zapłacić. Natychmiast. Teraz. Od tego czasu, kiedy odeszła od niego żona – on... Tym bardziej, że inflacja... Może kiedyś będzie żałował – potem; ale dzisiaj – jest gotowy na wszystko; choćby dla jednej, spokojnej nocy. Wyjął kartę kredytową i ruszył do kasy.

Następne dwie noce Kosow nawet nie próbował zasnąć. Po co? Później nadejdzie ulga. Po prostu patrzył w ciemność męczył się swoimi myślami. Wspomnieniami. Próbował zrozumieć. Siebie, swoje życie. Palił, obserwował w ciemności ruchy pomarańczowo-czerwonego ognika papierosa. Teraz tak można. Można palić leżąc w łóżku, można wrzucać brudną odzież stertą w wannę, można – choćby na ścianie gównem rysować, wszystko wolno! Nikt nie może zakazać.

No, dobrze – była praca, dysertacja, znowu praca – po co? Przecież nie z miłości dla jej samej   – to pewne. Dla pieniędzy? No, ogólnie rzecz biorąc... Chociaż pieniądze – nie tak je zdobywają. A potem Nina... Niech to diabli wezmą, przecież teraz nie ma nikogo! Sprawdzone.



14 из 35