
W dwa miesiące od chwili kiedy pojawiło się u niego to łóżko, Kosow z przyzwyczajenia sięgnął rankiem po papierosa z paczki, podniósł go do ust, a wtedy nagle coś go całego targnęło, odrzucił papierosa, i z ostatecznym obrzydzeniem, zmiął i wyrzucił ledwo rozpoczętą paczkę. Razem z snem wracało mu zdrowie – fizyczne i duchowe.
Sen, co prawda, miewa i swoją "ciemną stronę": koszmary. Za którymś razem Kosow obudził się nagle z uczuciem, że przeżuwa go jakaś ogromna, gorąca i zaśliniona paszcza, miękko przesuwając w bezzębnych dziąsłach. Przerażony, wyrwał się, usiadł – owiało go chłodem – i dopiero wtedy Kosow zrozumiał, że to tylko pracujące na pełną moc – termoregulator i wibromasażysta. Najzwyczajniej w świecie przetaczał się we własnym pocie po pulsujących rolkach "masażysty". Kosow westchnął, zmniejszał temperaturę i moc aż do momentu poczucia przyjemnego kołysania i nacisnął przycisk.
