W czasach królów magowie zbierali się na dworze enladzkim, a później w Havnorze, aby doradzać królowi i sobie nawzajem, korzystając ze swej mocy do osiągania celów, które uznali za słuszne. Lecz w owych mrocznych latach czarnoksiężnicy sprzedawali usługi temu, kto płacił najwięcej. Staczali pojedynki i walki na czary, nie dbając o zło, które czynią; czasem nawet czynili je świadomie. Głód i zarazy, wysychanie źródeł, wiosny bez deszczu i zimy bez wiosny, narodziny chorych, kalekich młodych wśród owiec i bydła, narodziny chorych i kalekich dzieci na wyspach — wszystko to przypisywano praktykom czarodziejów i czarownic, często nie bez podstaw.

Praktykowanie magii stało się zajęciem niebezpiecznym — chyba że ktoś zapewnił sobie ochronę silnego wodza, lecz nawet wtedy mógł zginąć w starciu z czarnoksiężnikiem potężniejszym od siebie. A jeśli mag przestał mieć się na baczności wśród zwykłych ludzi, także mógł zginąć, wyspiarze bowiem uważali go za źródło najgorszego zła, wcielenie grozy. W owych latach według zwykłych ludzi istniała wyłącznie czarna magia.

Wtedy właśnie wioskowe sztuczki i — przede wszystkim — kobiece czary zyskały sobie złą sławę, która przylgnęła do nich na dobre. Czarownice słono płaciły za uprawianie sztuki, którą uznały za własną. Opieka nad ciężarnymi niewiastami i zwierzętami, porody, nauka pieśni i rytuałów, doglądanie porządku w polu i ogrodzie, budowa i sprzątanie domu, dbanie o meble, wydobycie rud i metali zawsze należały do obowiązków kobiet. Czarownice wymieniały się licznymi zaklęciami i urokami zapewniającymi powodzenie w owych przedsięwzięciach. Gdy jednak coś poszło nie tak podczas narodzin bądź w polu, winę przypisywano wiedźmie, a walki czarnoksiężników używających beztrosko trucizn i klątw do zapewnienia sobie tymczasowej przewagi bez względu na dalsze konsekwencje sprawiały, iż wypadki zdarzały się coraz częściej. Magowie wywoływali susze i powodzie, nieurodzaje, pożary i choroby, a za ich winy cierpiała wioskowa czarownica.



3 из 237