– Tak, był chłopakiem z sąsiedztwa – pokiwała głową Unni. – Z najbliższego dworu. Ale skoro rozmawiamy już o imionach… Myślę teraz o tej parze nastolatków, księciu Rodriguezie de Cantabria i księżniczce Elvirze de Asturias. Kantabria nigdy przecież nie była chyba królestwem i… Czy rycerze mogą mnie teraz słyszeć, Jordi? – spytała szeptem.

– Nie sądzę – uśmiechnął się. – Możesz mówić dalej. Unni na wszelki wypadek zniżyła głos.

– Don Federico de Galicia nosi tytuł principe heredero, czyli dziedzic korony albo następca tronu. Ale chyba również Galicia nigdy nie była królestwem?

– Pytałem o to rycerzy, bo mnie także to zdziwiło. Królestwami były jedynie Asturia i Nawarra. W tamtych czasach jednak w rodach szlacheckich zawsze zawierano związki małżeńskie pomiędzy ludźmi odpowiedniego stanu. A przecież de Cantabria, de Galicia i de Vasconia to były bardzo znamienite tytuły, nawet jeśli nie królewskie.

Zawierano też bardzo wiele małżeństw kazirodczych. Tak więc matka don Federica była księżniczką Asturii, ojciec natomiast wywodził się z najpierwszego z rodów Galicii. Podobnie książę Rodriguez miał w żyłach królewską krew zarówno Asturii, jak i Nawarry, choć jego ojciec był jedynie wysoko urodzonym panem z Kantabrii, księciem lub markizem… Nie za bardzo się wyznaję na ich tytułach. Ale pamiętajcie, że chociaż to rycerze wybrali młodych na przyszłą parę królewską pięciu połączonych północnych prowincji, to z całą pewnością ich decyzję popierało wielu potężnie urodzonych mężczyzn i wiele kobiet. Ale to się działo już tak dawno temu, że nie ma o czym teraz mówić.

– Czy wobec tego możemy wrócić do sedna sprawy? – burknął Morten.

– Wcale się od niego nie oddalamy – pouczył go Antonio. – Ale zaczynaj, Unni. Posłuchajmy w końcu o grzesznej Estelli!

– Ta jej grzeszność okaże się zapewne bardzo względna – wtrąciła jeszcze Gudrun. – W siedemnastym wieku pojęcie grzechu było chyba znacznie szersze, tak mi się przynajmniej wydaje.



7 из 163