Właściwie chyba wszystko, co mogło sprawić jakąkolwiek przyjemność, uważano za grzech.

– Sądzisz więc, że jej grzechów nie powinniśmy traktować poważnie? – uśmiechnęła się Vesla.

– No właśnie.

Zarówno Unni, jak i Jordi dyskretnie chrząknęli. Oni oboje czytali już tę księgę i wiedzieli, jak sprawa naprawdę wygląda.

Unni czuła się trochę zakłopotana.

– Doszłam do wniosku, że księga nie nadaje się do czytania na głos. Przygotowałam więc kopie dla każdego z was, tak abyście mogli sami ją przeczytać.

– Naprawdę jest aż tak źle? – zaśmiała się Vesla, biorąc od Unni przeznaczony dla niej plik kartek.

– O, tak! Według mnie tak.

– Ale coś ty zrobiła, Unni? – wykrzyknęła Gudrun wstrząśnięta. – Jako wstęp do każdego rozdziału dopisałaś motto? Jakiś cytat z Mae West?

– Do tekstu z siedemnastego wieku? Co za anachronizm! – jęknął Morten.

– No cóż, uznałam, że to tak świetnie pasuje – broniła się zapłoniona Unni. – Ten sam frywolny styl życia, jeśli, rzecz jasna, zapomni się o takich rzeczach, jak środowisko i epoka.

– Chyba naprawdę pomieszało ci się w głowie – mruknął Morten.

Rozproszyli się. Poznajdowali dla siebie miejsca zarówno w ogrodzie, jak i wewnątrz domu, umówiwszy się wcześniej, że będą się zbierać po przeczytaniu każdego rozdziału, jeśli znajdzie się coś do omówienia. Takiej kolejności działań zażądała Unni. Boję się!

Jestem taka samotna, nikt nie chce chronić mnie przed tym złem.

Jestem sama, zupełnie sama.

Oni są tu, w korytarzach, słyszałam ich. Słyszałam, jak ich długie kościste palce suną, obmacując ściany. Paznokcie długie niczym szpony skrobią o kamień.

Szukają mnie. Nikt, nikt nie przybędzie mi na ratunek!”

PAMIĘTNIK

spisany przez

Donę Estrellę de Navarra y Euskadi y Rioja

w latach 1627 – 1637



8 из 163