
– Wobec tego możesz zawieźć mnie od razu. O nic mi nie chodzi.
– A jednak przyszłaś do mojego domu. Teraz więc przejdźmy do rzeczy, ile… to znaczy, jeśli rzeczywiście jesteś w ciąży.
Nigdy nie przyszło jej na myśl, że on może w to wątpić.
– Och, jak najbardziej jestem w ciąży, nie miej co do tego wątpliwości.
– Nie zamierzam – powiedział znacząco – nie zamierzam. Mam zamiar udowodnić, że dziecko nie jest moje.
– Chcesz powiedzieć, że rzeczywiście nie pamiętasz, iż odbyłeś ze mną stosunek czwartego lipca? – Po czym dodała kpiąco słodziutkim tonem: – Zauważyłeś, że nie nazwałam tego kochaniem się, jak wielu głupców ma skłonność to nazywać.
Ciemność ukryła jego uniesioną brew, ale nie mogła ukryć jego zaczepnego tonu:
– Oczywiście, że pamiętam. Ale czego to dowodzi? Mogło być dziesięciu innych.
Wiedziała, że powie to wcześniej czy później, nie spodziewała się jednak, że będzie musiała się bronić, choć było to dla niej tak poniżające.
– Jak śmiesz! Ty powinieneś wiedzieć najlepiej, że tak nie było!
– Nie rób z siebie niewiniątka. Rozwiązłe kobiety muszą być przygotowane na to, że wątpi się w ich słowa. Nie ma w końcu sposobu, aby udowodnić ojcostwo.
– Nie potrzeba żadnego dowodu, kiedy jest to pierwszy raz! – Gotowała się z gniewu, zastanawiając się, czemu traci z nim czas. Bez ostrzeżenia zapalił górne światło. W jego blasku Clay Forrester wyglądał tak, jakby właśnie oblała go kubłem lodowatej wody.
– Co?! – krzyknął, autentycznie zdumiony.
– Zgaś to światło – rozkazała, gwałtownie odwracając twarz.
– Jeszcze czego. Spójrz na mnie. – W jego głosie coś się zmieniło, nowy ton sprawił, że jeszcze trudniej przyszło jej spojrzeć mu w twarz.
Za oknem panowała całkowita ciemność, wpatrywała się w nią jednak, jakby tam szukała odpowiedzi. Nagle poczuła jego dłoń na swojej twarzy, kiedy siłą odwrócił ją ku sobie. Z wściekłością spojrzała mu w oczy.
