– No a co z dzieckiem – co zamierzasz z nim zrobić?

– To nie twoja sprawa. Zagryzł wargi i zapytał szybko, zanim stracił odwagę:

– Czy przyjęłabyś pieniądze na aborcję? Milczenie poprzedzające jej odpowiedź prawie uczyniło ją zbędną.

– Och, tak, tego byś chciał, prawda? Wówczas miałbyś czyste sumienie. Nie, nie przyjmę pieniędzy na aborcję!

Poczuł się jak skończony łajdak.

– W porządku, w porządku, przepraszam, że zapytałem. – Nie potrafił jeszcze powiedzieć, czy jej odpowiedź zmartwiła go, czy przyniosła mu ulgę. Westchnął. – No a co zrobimy z twoim ojcem?

– Jesteś taki mądry, wymyśl coś. – Catherine wiedziała, że pojutrze, kiedy ona – jako karta atutowa Herba Andersona – zniknie, jego statek straci wiatr w żaglach. Ale niech ją licho porwie, jeśli powie o tym Clayowi Forresterowi. Niech się trochę pomartwi!

– Nie potrafię – powiedział prawie pokornie. – I nie jestem taki mądry, i przepraszam, że nazwałem cię ignorantką, i przepraszam, że nazwałem cię rozwiązłą, i wiem, że nie powinienem był tak wybuchnąć, ale który mężczyzna nie zdenerwowałby się w takiej sytuacji?

– Byłbyś usprawiedliwiony, gdybym czegoś zażądała, ale nie robię tego. Nie przystawiam ci do głowy rewolweru ani do niczego nie zmuszam. Nie zamierzam jednak przyjąć od ciebie łaski – zakończyła z sarkazmem.

– A co to ma znaczyć?

– Znaczy to, że może mój ojciec miał rację, odczuwając do was niechęć, ponieważ jesteście bogaci. Oznacza to, że nie podoba mi się twój sposób myślenia. Uważasz, że szybka aborcja wszystko załatwi. Bardziej bym cię szanowała, gdybyś nigdy tego nie zasugerował.

– Teraz jest to dozwolone.

– Ale nadal jest to morderstwo.

– Na ten temat opinie są podzielone.

– I jak widać, moja różni się od twojej.

– Zamierzasz więc zatrzymać dziecko?

– To nie twój interes.

– Jeśli to moje dziecko, to i mój interes.



26 из 355