Gdy zaniechali słownej potyczki, słychać było jedynie warkot silnika. Przemierzali uśpione miasto, które tylko od czasu do czasu wdzierało się w ich świat za sprawą mijanej latarni. W obrębie tego świata zagnieździła się nieproszona intymność, niczym niechciany gość, którego obecność zmusza gospodarza i gospodynię do uprzejmości. Cisza nabrzmiała nie wypowiedzianymi słowami – obawami, strachem, zmartwieniami. Każde z nich bardzo pragnęło rozstania i pozbycia się tego napięcia, jednakże rozejście się w tym stanie rzeczy wydało się obojgu zbyt trudne. Kiedy Clay wziął ostatni zakręt i wjechał na jej ulicę, samochód ledwo się toczył.

– Który… – Głos mu się załamał i musiał odchrząknąć. – Który dom?

– Trzeci z prawej.

Samochód zatrzymał się przy krawężniku i Clay z zamierzoną powolnością włączył jałowy bieg, po czym zmienił światła na postojowe. Teraz mogła uciec, ale co dziwne, została.

Clay pochylił się nad kierownicą w sposób, do którego Catherine już się zaczęła przyzwyczajać. Skierował wzrok na ciemny dom, a następnie na nią.

– Nic ci się nie stanie? – zapytał.

– Nic. A co z tobą?

– Boże, nie wiem. – Odchylił się w tył i zamknął oczy. Catherine przyglądała się, jak jabłko Adama na jego szyi podnosi się i opada.

– Cóż… – Położyła dłoń na klamce.

– Nie powiesz mi, jakie masz zamiary?

– Nie, ale wiedz, że mam pewne plany.

– A co z twoim ojcem?

– Wkrótce wyjadę. Tyle ci powiem. Jestem jego asem w rękawie, a kiedy mnie nie będzie, nie będzie miał czym cię straszyć.

– Nie myślałem o sobie, myślałem o tobie, o tym, co się stanie, gdy wejdziesz do środka.

– Nie zadawaj takich pytań, dobrze?

– Zmusił cię do przyjścia do nas dzisiaj wieczorem, prawda? – W jego głosie brzmiało napięcie.

– Powiedziałam, żadnych pytań, panie Forrester – odparła niepokojąco łagodnym głosem.



28 из 355